(8.III.2004) Bóle w klatce piersiowej i wysoki cholesterol - odpowiada lek. med. Wojciech Kania

Szanowny Panie Doktorze!
Zwracam się z prośbą do Pana o udzielenie mi porady w niżej opisanej sprawie. Jestem z mężem na diecie optymalnej. Ja rozpoczęłam dietę dwa lata temu, a mój mąż od maja 2003 roku. Chodzi mi o mojego męża, który ma 71 lat. Cztery lata temu poddał się operacji bypasów. Po zastosowaniu diety optymalnej przez całe lato było nieźle i myślałam, że będzie poprawa. Obecnie w zimie pogorszyło się i mąż odczuwa bóle w klatce piersiowej. Wzrósł także poziom cholesterolu. W listopadzie było 336,5 cholesterolu (HDL 44,23, LDL 274,99), w styczniu cholesterol 349,62 (HDL 48,85, LDL 281,53), inne wyniki były w normie. Bardzo mnie niepokoi ten wynik, który wzrasta i nie wiem, co może być przyczyną takiej sytuacji. Orientuję się trochę na temat diety optymalnej. Byłam na turnusie w Colonii w Ustroniu, gdzie wiele się nauczyłam. Chyba popełniam jakieś błędy, skoro poziom cholesterolu u męża wzrasta. Może podaję za mało węglowodanów? Mąż nie może jeść tyle tłuszczu, ile powinien i nie wiem, czy mogę poziom ten zmniejszyć. W Ustroniu radziłam się lekarza kardiologa, czy mąż może przejść na dietę optymalną i otrzymałam pozytywną odpowiedź.
W pobliżu naszego miejsca zamieszkania nie mamy nikogo, żeby się poradzić, a miejscowi lekarze nas wyśmiali i zabronili mężowi spożywać tego, co poleca dr Kwaśniewski. Z tego względu bardzo proszę o odpowiedź, co możemy dalej zrobić, aby nie zniechęcić się do tej diety? Czytałam w OPTYMALNIKU Pana doktora artykuły i odpowiedzi, i dlatego bardzo proszę mi coś poradzić. Dodam, że mąż ma do tego gronkowca złocistego i ciągle cierpi na ból gardła i piersi. Bardzo serdecznie pozdrawiam i czekam na odpowiedź.
Irena M.


Pani Ireno
Z danych zawartych w liście widzę, że to Pani namówiła męża do stosowania żywienia Optymalnego. Powinien on być Pani wdzięczny, gdyż dzięki temu utrzymuje się w miarę dobrej kondycji. Prawidłowe stosowanie żywienia optymalnego powoduje zatrzymanie się procesów miażdżycowych, które zachodziły u Pani męża do tej pory. Spowodowały zatkanie tętnic, które zastąpiono w czasie operacji wstawiania bypasów polepszających ukrwienie serca. Niestety, taka operacja nie wystarcza na długo, bo miażdżyca postępuje i powoduje zamykanie następnych naczyń, co skutkuje zawałem lub kolejną operacją. Nikt z lekarzy zalecających stosowanie leków kardiologicznych czy diety niskotłuszczowej nie jest w stanie zapewnić długiego życia w dobrej kondycji osobie chorej z powodu miażdżycy. Taki pacjent jest skazany na pogodzenie z rozwijaniem się choroby i występowaniem kolejnych zawałów czy incydentów niedokrwiennych. Miażdżyca, nadciśnienie, choroba wieńcowa, zawał wiążą się z tym, że chory, u którego występują, jest skazany niemalże na pogodzenie się z wyrokiem krótszego życia. Są leki, które z założenia powinny pomagać w leczeniu tych chorób, a w rzeczywistości przyspieszają ich postęp, polepszając jedynie wyniki laboratoryjne, których prawidłowe poziomy nie zawsze świadczą o właściwym funkcjonowaniu organizmu. I odwrotnie, spotyka się ludzi z kiepskimi wynikami, ale czującymi się lepiej i żyjącymi dłużej od tych, którzy chwalą się super badaniami. Przedstawione przez Panią wyniki badań męża świadczą, że do żywienia optymalnego stosowanego przez państwa wkradł się jakiś błąd. Należałoby go znaleźć i skorygować u najbliższego lekarza optymalnego lub doradcy żywieniowego. Niestety nie podała Pani żadnych danych, abym mógł się do tego zagadnienia dokładniej ustosunkować. Zgadzam się całkowicie z dr. kardiologiem, który powiedział, że Pani mąż może stosować żywienie optymalne. Może, a właściwie powinien, bo jest to jedyna droga do zatrzymania postępującej miażdżycy naczyń i poprawienia zaopatrzenia mięśnia sercowego w potrzebne mu składniki pokarmowe i tlen. Stosowanie przez kilka miesięcy żywienia optymalnego nie cofnie zmian, które powstawały w organizmie przez całe lata życia z powodu złego odżywiania. Daje jednak już od początku siłę dla organizmu, który się broni przed chorobami, a dostarczając lepszego "paliwa", powoduje, że zwężonymi przez miażdżycę naczyniami może dotrzeć wystarczająca ilość pokarmu dla komórek. To, czego nie powinien się obawiać Pani mąż, to spożywanie tłuszczu w ilościach dyktowanych zaleceniami Żywienia Optymalnego. Spożywanie go w zbyt małych ilościach powoduje, że taki sposób jedzenia będzie daleki od tego, jaki zaleca dr Kwaśniewski, i jednocześnie nie będzie odpowiednio zabezpieczał nas przed chorobami. Jeśli mąż nie lubi widoku tłuszczu na talerzu (słoniny, płynnego smalcu itp.), proszę go "ukrywać" w postaci śmietany, masła w ziemniakach, zupie czy innych potrawach. Proszę pamiętać, że mit zjadania tłustej golonki i picia szklankami smalcu lub łoju niekoniecznie jest zgodny z zasadami Żywienia Optymalnego. Niech Pani nie zapomni o tym, żeby mąż spożywał odpowiednią ilość żółtek, które między innymi mają działanie przeciwmiażdżycowe.
Z pozdrowieniami,
lek. med. Wojciech Kania