(28.09.2016) Problemy z sercem, miażdżyca - lek. med. Przemysław Pala

  Panie Doktorze!

Czytając Pańskie wyważone komentarze do problemów czytelników ,,OPTYMALNYCH'', ośmielam się napisać do Pana i przedstawić mój problem. Mam 77 lat i od 21 lat żywię się optymalnie. Czuję się bardzo dobrze. Tylko słuch mam osłabiony i szumy w uszach. Silne zadyszki, bóle głowy, krwawiące wrzody dwunastnicy, kamienie nerkowe, szumy w uszach i bardzo złe samopoczucie – zmusiły mnie 21 lat temu do szukania pomocy - stąd dieta optymalna. Jednak od 2-3 lat zacząłem odczuwać ponowne zadyszki przy chodzeniu, a ostatnio wystąpiła jednorazowo palpitacja przedsionków serca (tętno ok. 140/min). Lekarka rodzinna skierowała mnie na koronografię serca. Lekarze orzekli, że trzeba wykonać jak najszybciej operację i zastosować by-passy. Orzekli jednak, że pomimo bardzo dużego zapchania dwóch tętnic, serce wykorzystuje inne przepływy i pracuje normalnie. Serce mnie nigdy nie bolało i nie miałem zawałów. Orzekli również , że mogę mieć ukrytą cukrzycę (cukier we krwi mam poniżej 99). Po zastosowaniu lekarstw Prodaxa, Betaloc, Polopril – zadyszki ustąpiły i czuję się bardzo dobrze. Ciśnienie trochę obniżone – 110-120/65-75, tętno 50-58. W książce dra. Jana Kwaśniewskiego ,,Jak nie chorować'' wyczytałem: ,,Nawet zupełna niedrożność naczyń wieńcowych, spowodowana miażdżycą, nie musi dawać objawów niewydolności wieńcowej, czy kończyć się zawałem''. Oczywiście dalej wyjaśnia, że tylko przy żywieniu optymalnym – wysokoenergetycznym. Czy spożywanie 5-6 żółtek codziennie przez 21 lat może mieć jakiś wpływ na powstanie miażdżycy? Oczywiście staram się nie przekraczać 50-60 gramów węglowodanów dziennie. Dr. Jan Kwaśniewski pisze również, że żółtka powodują 4,5-krotne zwiększenie krzepliwości krwi niż inne tłuszcze. Czy moja krew mogła mieć kłopoty przepływu innymi drogami w związku z krzepliwością (gęstością), gdyż już 21 lat temu mogłem mieć zapchane tętnice (brak badań)? Moje żywienie w wieku dziecięcym (wojna) i wiele lat po wojnie, to tylko trochę chleba, cukru i mleka, jakieś owoce i niewiele warzyw. Według Pana oceny – czy mam przerwać spożywanie jaj i tłuszczu, a żywić się kleikami, płatkami, kaszką, mięsem drobiowym i chudym mlekiem? To zalecają diety lekarskie. Czy mam iść na operację serca, gdy czuję się dobrze i nic nie boli? Wiem, że to trudne pytania. Nie chcę od Pana odpowiedzi na tak lub nie. Proszę tylko o odpowiedzi, jak na takie problemy patrzą lekarze optymalni.

Z głębokim szacunkiem

Czytelnik ,,Optymalnych''

 

Drogi Panie

Po raz kolejny otrzymuję list z zapytaniem o miażdżycę, jednak zwykle piszą do mnie pacjenci rozpoczynający żywienie optymalne lub stosujący je stosunkowo krótko. O samej miażdżycy i problemach związanych z „cholesterolem” pisałem już wielokrotnie, dlatego nie będę już do tego wracał. Z Pana listu wynika, że z chorobą niedokrwienną serca i mózgu miał Pan problemy już ponad 20 lat temu, czyli między 50-tym a 60-tym rokiem życia, co zdarza się stosunkowo rzadko. Co prawda sama miażdżyca zaczyna rozwijać się zwykle po 20 roku życia, ale pierwsze objawy pojawiają się zwykle znacznie później. W Pana przypadku objawy wystąpiły bardzo wcześnie, co może świadczyć o szybkim rozwoju choroby. Jak Pan pisze po przejściu na żywienie optymalne choroba ustąpiła na wiele lat i obecnie nastąpił jej nawrót. W przypadku choroby wieńcowej u młodych osób jej objawy ustępują praktycznie natychmiast po rozpoczęciu żywienia optymalnego. Niedokrwione serca otrzymuje lepsze źródło energii i przez zwężone naczynia krwionośne dostarczana jest krew bogata w wolne kwasy tłuszczowe będące najlepszym źródłem energii dla serca. Sama zmiana źródła energii powoduje lepszą kurczliwość włókien mięśniowych serca i zmniejsza się zapotrzebowanie komórek serca na tlen, ponieważ do spalania wolnych kwasów tłuszczowych potrzeba jest mniej tlenu niż w przypadku cząsteczek węglowodanów. Dolegliwości bólowe serca w chorobie wieńcowej powodowane są właśnie niedoborem tlenu, gdyż komórki mięśniowe serca nie potrafią zaciągać tak zwanego „długu tlenowego”. Oznacza to, że nie mogą one korzystać (tak jak mięśnie szkieletowe) z beztlenowych źródeł energii, które są później odnawiane poprzez zwiększone zużycie tlenu. Dlatego deficyt tlenu w sercu daje objawy duszności i bólu zamostkowego, który pojawia się w czasie wysiłku. Takie sytuacje zdarzały się u Pana przed przejściem na dietę optymalną i ustąpiły po wprowadzeniu żywienia. Prawdopodobnie już wtedy miał Pan znacznego stopnia zwężenie tętnic wieńcowych i przy nieznacznym wysiłku dochodziło do niedotlenienia. Po rozpoczęciu diety nie doszło do „odblokowania” zatkanych tętnic, lecz zmienił się metabolizm serca i ustąpiły objawy choroby wieńcowej. Sama choroba wieńcowa zazwyczaj ustępuje na żywieniu optymalnym, co potwierdza bardzo wielu pacjentów, którzy mieli wykonywane koronarografie lub zdjęcie dna oka już po latach stosowania diety. Niestety całkowicie lub prawie całkowicie zatkane tętnice ulegają uwapnieniu i robią się sztywne, tracą swoją naturalną elastyczność i nie reagują na impulsacją neuronalną. W przypadku tak zmienionych naczyń, przez które nie płynie już krew nie można liczyć na ich oczyszczenie. Pozostają już one niedrożne do kończ życia. Jednak nie musi to dawać objawów niewydolności wieńcowej ani kończyć się zawałem. Tętnice wieńcowe mają bowiem możliwość rozgałęziania się, podobnie jak przycięte gałęzie drzew. Przed zatkanym odcinkiem wytwarzają się odnogi, które doprowadzają krew do gorzej zaopatrzonych obszarów. Im człowiek jest starszy tym więcej jest takich naczyń i nazywa się je krążeniem obocznym. To krążenie jest w stanie zapewnić odpowiedni przepływ krwi i zaopatrzyć komórki serca w składniki odżywcze i tlen, z czym mamy do czynienia w Pana przypadku. Krzepliwość krwi nie odgrywa tutaj większej roli, ponieważ krew nie krzepnie w zdrowych naczyniach, tylko uszkodzonych. Stosowanie leków przeciwkrzepliwych (Prodaxa) nie ma teoretycznie w chorobie wieńcowej większego znaczenia, ponieważ prawie 100% zawałów powodowane jest przez oderwanie blaszki miażdżycowej, która zatyka tętnicę, a nie przez zakrzep. Mają one uzasadnienie, jeżeli w układzie naczyniowym są implantowane wszczepy, na których mogą tworzyć się skrzepy na przykład stenty lub rozruszniki. Stosowanie tego typu leków powinno być przemyślane, ponieważ mogą być przyczyną niespodziewanych krwawień w przypadku błahych urazów. Nie chodzi tu o krwotoki z ran tylko o groźniejsze, wewnętrzne o czym rzadko się wspomina zlecają je. Wykonana u Pana koronarografia wykazała, że serce funkcjonuje prawidłowo i decyzja o operacji jest w tej chwili dyskusyjna. Operacja ta w żaden sposób nie zapobiega zawałom, a ma poprawiać wydolność serca oraz całego układu krążenia, która jest również dobra. Według ogólnie przyjętych wskazań bypassy, czyli obejścia chorych tętnic wieńcowych, wykonuje się jeżeli są one zwężone o przynajmniej 70% i występują objawy choroby wieńcowej, których u Pana brak. Pojawienie się nieznacznych objawów niedotlenienia serca od 3 lat, wskazuje na potrzebę podjęcia terapii, obawiam się jednak, że przejście na dietę „kleikową” szybko pogorszy Pana stan zdrowia i powróci do stanu sprzed 20 lat. Jeżeli chodzi o poziom glukozy to nie powinien się Pan obawiać cukrzycy, gdyż na diecie optymalnej jest ona stosunkowo stabilny i waha się przeciętnie między 100 a 140mg% bez względu na odstęp od ostatniego posiłku.

Oczywiście o sposobie leczenia decyzję musi podjąć Pan sam, myślę jednak, że wskazana by była jednak bezpośrednia konsultacja z lekarzem optymalnym, który lepiej oceni Pana stan w kontakcie osobistym, ponieważ pomocne mogą okazać się również prądy selektywne.

Lek. med. Przemysław Pala