(23.10.2016) Z praktyki lekarza optymalnego - lek. med. Przemysław Pala

Z praktyki lekarza optymalnego

 Dla wszystkich osób stosujących dietę doktora Kwaśniewskiego jest czymś oczywistym to, że w przypadku wystąpienia problemów zdrowotnych mogą oni nie znaleźć zrozumienia u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej i dla tego bardzo często szukają pomocy u takiego, który sam żywi się w ten sam sposób. Obecnie takich lekarzy jest już sporo. Wydawać się może, że eliminacja konfliktu jaki występuje zwykle między żywiącym się optymalnie pacjentem, a lekarzem nieznającym jego diety i często negatywnie do niej nastawionym, stawia oboje w bardzo komfortowej sytuacji i szybko doprowadzi do rozwiązania problemu zdrowotnego, z którym zgłasza się pacjent. Nie zawsze jednak sprawy toczą się tak prosto i postaram się teraz rozwinąć ten temat, choć nie zakończę go postawieniem jednoznacznego wniosku. Chciałbym raczej poruszyć pewien problem i podjąć próbę jego zrozumienia, a także przedstawić moje zdanie na ten temat. Być może na ten temat wypowiedzą się też inni lekarze i przedstawią swój punkt widzenia wynikający z ich indywidualnych doświadczeń. Obecnie praca lekarza optymalnego jest trudniejsza niż to było jeszcze kilkanaście lat temu, czego przyczyny są złożone. Przede wszystkim 20 lat temu nie było jeszcze lekarzy stosujących metody leczenia opracowane przez doktora Kwaśniewskiego i nieznane były wieloletnie efekty stosowania diety optymalnej, ponieważ niewielu pacjentów żywiło się w ten sposób.

Kiedy po raz pierwszy spotkałem się z Doktorem, zorientowałem się, że oprócz mnie zaledwie kilku lekarzy w Polsce zajmuje się tym tematem, a właściwie to uczy się od niego o żywieniu i prądach selektywnych. Można powiedzieć, że dopiero przygotowywaliśmy się do wypłynięcia na szerokie wody. Jedyną osobą naprawdę kompetentną był wówczas doktor Jan Kwaśniewski i wszyscy bazowaliśmy na jego doświadczeniach. Opracował on bardzo prostą, a jednocześnie genialną w swojej prostocie metodę leczenia polegającą głównie na wprowadzeniu żywienia naturalnego dla naszego gatunku, co umożliwia prawidłowe funkcjonowanie organizmu oraz stwarza możliwość regeneracji tkanek i narządów, a tym samym prowadzi do wyleczenia z wielu chorób. Podobnie było prawie ze wszystkimi pacjentami, którzy zwykle zaczynali żywienie optymalne i było ono dla nich czymś zupełnie nowym i nieznanym, a także znacznie odbiegało od powszechnych trendów dietetycznych. W tym czasie rola lekarza optymalnego polegała zazwyczaj na tłumaczeniu zasad diety i zlecaniu prądów selektywnych. Wszyscy byliśmy zachwyceni piorunującymi wręcz efektami leczenia, ponieważ byliśmy w stanie wyleczyć choroby uznawane za całkowicie nieuleczalne w bardzo krótkim czasie. Okres euforii trwał przez lata ponieważ pacjenci nie wracali do nas i nie było potrzeby ich dalszego leczenia. Na przestrzeni czasu profil pacjentów zaczął się zmieniać i obecnie coraz częściej mamy do czynienia z osobami stosującymi dietę już wiele lat. Pacjenci zaczynający żywienie optymalne nie przychodzą zazwyczaj na początku do lekarzy, ponieważ istnieje już spora grupa doradców żywieniowych, którzy wprowadzają ich w zasady diety.

Aktualnie trafiają do mnie pacjenci rozpoczynający dietę oraz stosujący żywienie już kilka, a nawet kilkanaście lat, którzy przyjeżdżają na wczasy do Jastrzębiej Góry. Szacuję, że na każdym turnusie od 30 do 60% wczasowiczów stanowią właśnie wieloletni optymalni. Przeważająca większość z nich czuje się bardzo dobrze i mimo upływu lat nie nawracają im choroby, z którymi borykali się przed rozpoczęciem diety. W niewielkiej ilości przypadków pojawiają jednak się różne problemy. Czasami spotykam się z tymi osobami osobiście, ale niekiedy odpowiadam na ich listy na łamach miesięcznika.

Pacjenci tacy trafiają oczywiście też do innych lekarzy oraz doradców żywieniowych, którzy starają się rozwiązać ich kłopoty. Niestety kłopoty mają z tym również ci ostatni, bo przecież na żywieniu optymalnym problemy nie powinny występować i nagle znajdujemy się w mało komfortowej sytuacji, która nie powinna była wystąpić, a jednak wystąpiła i trzeba znaleźć z niej wyjście. Od razu pojawia się wtedy myśl, że dana osoba nieprawidłowo stosowała dietę i oto mamy tego skutki, a następnie zaczyna się liczenie. Przekonane są zazwyczaj o tym obie strony, które wspólnie zaczynają analizę jadłospisu i ostatecznie znajdują jakieś błędy, które wspólnie korygują. Bardzo często zgłaszający się pacjent sam już o tym wie, że popełniał błędy dietetyczne i zna przyczynę swoich dolegliwości, tylko potrzebuje potwierdzenia tego faktu od fachowca. Mamy w takiej sytuacji do czynienia ze śledztwem, w którym jest jeden podejrzany i trzeba mu tylko udowodnić winę, a sytuacja wydaje się być opanowana. Następuje korekta diety i po pewnym czasie dolegliwości wcale nie ustępują, lub się nasilają. Z takimi przypadkami spotkało się na pewno wielu lekarzy i doradców, również ja sam. Przyczyna w znacznej mierze tkwi w podejściu do pacjenta, kiedy od razu zakładamy, że niewłaściwie stosuje on żywienie i zaczynamy szukać niewielkich błędów w przypadku wystąpienia poważnych dolegliwości. Zwykle dotyczy to przypadków, kiedy doradcy żywieniowi próbują leczyć pacjentów, ale spotykam się też sytuacjami, kiedy w bezmyślne liczenie dają się wciągnąć lekarze, choć zdarza się to raczej rzadko. Co ciekawe, lekarze optymalni różnych specjalności praktykujący w publicznych ośrodkach zdrowia nie pytają swoich pacjentów o to jak się żywią i zlecają im leczenie farmakologiczne, którego oni sami zresztą oczekują.

W przypadku pacjentów stosujących żywienie optymalne, bardzo często wszystkie niepokojące symptomy przypisywane są błędom dietetycznym, zapominając że mogą to być objawy jakichś chorób, bo przecież optymalny chorować nie może. Takie objawy jak: ból i skurcze łydek, zaburzenia rytmu serca, nieprzyjemny zapach z ust czy zaparcia przypisywane są zazwyczaj niedoborowi węglowodanów w diecie. Tymczasem mogą one być pierwszymi objawami rozmaitych chorób. I tak problemy z łydkami pojawiają się w chorobie zakrzepowej, przyczyną zaburzeń pracy serca bywa wada zastawek, cuchnący oddech występuje w chorobach wątroby a zaparcia mogą być spowodowane niedrożnością jelit. Za wystąpienie bólów stawowych, świądu skóry czy łamliwości włosów obarcza się często nadmierne spożycie białka. Bóle stawów mogą być tymczasem spowodowane chorobą reumatyczną lub boreliozą, swędzenie skóry bywa pierwszym objawem alergii lub mocznicy a łysienie może powodować hiperaldosteronizm w przebiegu nadczynności nadnerczy. Za wystąpienie osłabienia i apatii bywa obwiniane niedostateczne spożyciu tłuszczów, podczas gdy może ono być spowodowane niedoczynnością tarczycy. Należy tu jeszcze dodatkowo wspomnieć o występujących okresowo modach na nadmiar lub niedobór witamin, które obarcza się winą za różne niedomagania. Podobne przykłady można mnożyć bardzo długo, wymieniłem jedynie ich namiastkę. Oczywiście w sytuacji kiedy pojawiające się objawy są efektem jakiejś poważniejszej choroby wprowadzanie korekt w żywieniu polegających na zmniejszeniu lub zwiększeniu podaży różnych składników pożywienia o kilka, kilkanaście gramów na dobę nie może to przynieść żadnych efektów. W przypadku wystąpienia jakichkolwiek problemów zdrowotnych, bez względu na to jak ktoś się żywi, należy należy najpierw wprowadzić pełną diagnostykę adekwatną do zaistniałych objawów i ustalić ich przyczynę, a dopiero na później szukać ich przyczyny na talerzu, aby uniknąć pogłębienia się objawów. Naturalnie część niekorzystnych objawów może być powodowana błędami żywieniowymi, ale nie gdy chodzi na przykład o kilka gramów białka dziennie i nie są one wtedy drastycznie nasilone. Brak ogólnego spojrzenia na pacjenta i przyjmowanie przyczyny dietetycznej „a priori” może być niekiedy katastrofalny w skutkach, kiedy mamy do czynienia z poważną chorobą, ponieważ prowadzi do opóźnienia postawienia prawidłowego rozpoznania i wdrożenia odpowiedniego leczenia. Wystarczy sobie wyobrazić jakie będą skutki nierozpoznania choroby nowotworowej i brak wczesnej, odpowiedniej reakcji szukając przyczyny w błędach dietetycznych. Powinniśmy zdawać sobie sprawę, że przyczyny chorób są wielorakie i nie da się zawsze, jednoznacznie wskazać czynnika sprawczego. Doktor Kwaśniewski wielokrotnie powołuje się na słowa profesora Juliana Aleksandrowicza, który twierdził, że przyczyny wszystkich chorób są spowodowane czynnikami ekologicznymi, czyli warunkami w jakich żyjemy, co uważam za niewątpliwą prawdę, choć powinno się tu jeszcze dodać skłonności genetyczne. Same wady genetyczne występują co prawda stosunkowo rzadko i nie są one chorobami. Istnieją defekty genetyczne takie jak zespół Downa czy hemofilia, na które przy obecnym stanie wiedzy nie mamy żadnego wpływu, ponieważ nie ma możliwości zmiany genomu człowieka. Na razie mogą tego dokonywać jedynie twórcy science-fiction, którzy tworzą postacie takie jak Spiderman. Wiadomo jednak, że są geny usposabiające do wystąpienia określonych chorób, które nie pojawiają się u wszystkich osób, które je posiadają. Chorują tylko te osobniki, na które zadziałają pewne czynniki środowiskowe, ale nie wszyscy nosiciele na nie zapadają, co by potwierdzało słowa profesora Aleksandrowicza. Najważniejszym czynnikiem ekologicznym w naszym życiu jest nasz sposób odżywiania i to on ma decydujący wpływ na stan naszego zdrowia, ale nie jest on jedyny. Przeciętny człowiek w ciągu roku spożywa około 300 kilogramów pokarmów, z czego ponad połowę stanowi woda, jednak obecnie oprócz składników pokarmowych w żywności mamy niezliczoną ilość dodatków, które normalnie w pożywieniu nie występują, a są konserwantami lub ulepszaczami pożywienia. Są one dla człowieka całkowicie obce i normalnie nie występują w pokarmie, a mają za zadanie poprawę smaku jedzenia i zapobiec jego szybszemu psuciu, aby zmniejszyć straty handlowców. Do jednego produktu dodaje się często wiele takich substancji, ponieważ istnieją normy, które ograniczają ich maksymalną ilość. Przypuszczam, że nikt nie spróbował zbadać ich wzajemnych interakcji w organizmie i nie wiem czy jest to w ogóle wykonalne. Osobnym tematem jest jakość żywienia zwierząt hodowlanych i środki chemiczne jakie się stosuje w uprawie roślin. W ostatnich latach pojawiła się również dyskusja, jak wpływają na stan pożywienia opakowania z tworzyw sztucznych w których jest ono długotrwale przechowywane. Coraz częściej publikowane są doniesienia o możliwości przenikania cząsteczek tych substancji do pokarmu, a ich działanie może mieć bardzo niekorzystny wpływ na stan ustroju, również rakotwórczy. Poza tym w naszym otoczeniu występuje bardzo wiele tak zwanych substancji onkogennych, które mogą się przyczyniać do powstawania nowotworów. Wiele z nich jest już poznanych tak jak azbest, ale prawdopodobnie o wielu innych jeszcze nie wiemy i stale dowiadujemy się o nowych.

Następnym czynnikiem wpływającym na nasza zdrowie jest niewątpliwie obecny stan środowiska, który oczywiście znacznie odbiega od naturalnego. Przykładowo szacuje się, że w Krakowie około 30% zachorowań na raka płuc jest spowodowane nie paleniem papierosów a zanieczyszczeniem powietrza spowodowanym smogiem. Należy się zastanowić jaki wpływ na zdrowie mieszkańców Wrocławia ma woda, która piją. Jest ona pobierana z Odry i oczyszczana, jednocześnie większość ścieków we Wrocławiu trafia do rzeki. Problemy z zanieczyszczeniem środowiska nie dadzą się prędko rozwiązać, są one ceną jaką płacimy za postęp cywilizacyjny i nadal będą wywierać w pływ na nasze zdrowie.Kolejnym czynnikiem wpływającym na nasz stan jest styl naszego życia, który określa się „kanapowym”. Większość z nas nie wykazuje wysokiej aktywności fizycznej. Dla porównania przytoczę przykład człowieka jaskiniowego, który 90% swojego czasu poświęcał na zdobycie pożywienia. Radykalne zmniejszenie aktywności fizycznej w stosunku do naturalnej powoduje zwolnienie metabolizmu i wolniejszy przepływ krwi przez tkanki oraz zastój płynów w dolnych partiach ciała. Zmniejsza się też masa mięśniowa, a wzrasta ilość gromadzonego w organizmie tłuszczu. Warto też wspomnieć o sporej grupie jednostek związanych z wykonywaną pracą, które określa się mianem chorób zawodowych. Wiele osób jest narażonych na niekorzystne czynniki wpływające na stan zdrowia, przykładem mogą tu być radiotechnicy mający kontakt z promieniowaniem rentgenowskim. Istnieje także wiele czynników środowiskowych, których wpływu nie rozumiemy. Należy tu wymienić otaczające nas promieniowanie elektromagnetyczne. Nasza planeta emituje promieniowanie w którym powstało i rozwijało się życie przez miliony lat. Obecnie to tło jest zakłócane prze niezliczoną ilość nadajników, czego zupełnie nie odczuwamy, ponieważ nie posiadamy odpowiednich receptorów. Natura nie wyposażyła nas w takie gdyż na przestrzeni wieków ono się nie zmieniało, a było stałe. Zwierzęta kontrolują funkcję organizmu poprzez przesyłanie bodźców elektrycznych z mózgu do narządów obwodowych, komórki żywych organizmów mają różny potencjał na błonach komórkowych dzięki czemu następuje przekazywanie niektórych informacji i wymiana między nimi różnych składników chemicznych. Należy się zastanowić, czy wielokrotnie zwiększone natężenie pola elektromagnetycznego nie będzie miało no to wpływu. Odwołam się tutaj do prac profesora Sedlaka, który twierdził, że istnieją takie zależności. O wszystkich wpływających na człowieka oddziaływaniach można by mówić bardzo wiele, prowadzić akademickie dyskusje bardzo długo i prawdopodobnie nie wyczerpie się tego tematu, ale trzeba o nich pamiętać.

Uważam, że powinniśmy mieć zawsze to na uwadze i nie sprowadzać pacjenta, który żywi się optymalnie tylko do roli ucznia źle wykonującego zalecenia nauczyciela, czyli lekarza lub doradcy. Zawsze powinno się zachować czujność i upewnić się czy prezentowane objawy nie są spowodowane jakąś chorobą, a dopiero później szukać błędów żywieniowych.

lek. med. Przemysław Pala