(22.07.2017) Zapalenie mieszka włosowego - lek. med. Przemysław Pala

Witam!
Jestem 50 letnim mężczyzną. Od kilku miesięcy leczę zapalenie mieszków włosowych antybiotykami. Miejsce chorobowe znajduje się w okolicy prawej pachwiny. Na wskutek leczenia brak jest poprawy, a nawet pogorszenie czyli powiększenie infekcji powierzchniowo. Badania mikrobiologiczne potwierdzają, że jest to gronkowiec złocisty. Nie stosuję diety optymalnej dopiero o niej usłyszałem i zastanawiam się nad jej stosowaniem. Czy dieta optymalna i pomogłaby i czy w ogóle można się z tego wyleczyć ? Dziękuję za odpowiedź

                                 Wojciech W.


 Szanowny Panie Wojciechu,

zapalenie mieszków włosowych jest stosunkowo często występującą chorobą skóry. Mieszek włosowy to niewielkie zagłębienie w skórze z którego wyrasta łodyga włosa. Na jego dnie znajduje się brodawka, na której buduje się keratynowa struktura przechodząca w łodygę, czyli widoczną część włosa. Do każdego mieszka, poniżej naskórka uchodzi przewód gruczołu produkującego łój, który spełnia między innymi rolę ochronną- bez niego nasz naskórek byłby bardo suchy i podatny na pękanie. Łój z mieszka włosowego swobodnie wypływa i pokrywa naszą skórę. Niekiedy zdarza się, że dochodzi do zatkania ujścia mieszka i wydzielina gruczołu zaczyna gromadzić się w jego wnętrzu. Powodem niedrożności są zazwyczaj zrogowaciałe komórki naskórka, które go zatykają. Zdarza się to najczęściej w fałdach skóry lub w miejscach przewlekle drażnionych przez ubranie lub podczas golenia. Ścierający się naskórek jest wtedy wpychany do ujścia mieszka i tworzy korek a stale produkowany łój rozpycha mieszek tworząc zbiornik w którym swobodnie mogą rozwijać się bakterie bytujące na skórze. Powstaje wtedy podskórny pęcherz wypełniony ropą zwany krostą. Oczywiście każdy taki pęcherz jest przebity włosem. W normalnych warunkach po przekroczeniu określonej objętości taki pęcherz pęka, wydzielina wydostaję się na zewnątrz i kończy się zapalenia mieszka włosowego. Niektóre osoby wyciskają te krosty, aby pozbyć się ich w widocznych miejscach ponieważ są one szpecące. Nie jest to jednak zalecana metoda postępowania z zapaleniem mieszka włosowego, ponieważ w jego dnie znajduje się wymieniona wcześniej brodawka, która posiada drobne naczynia krwionośne. W czasie takiego wyciskania może dojść do wtłoczenia ropnej wydzieliny z bakteriami do krwi, co niesie ze sobą ryzyko uogólnienia zakażenia. Co prawda w zdrowym, silnym organizmie te mikroby szybko zostają zniszczone przez układ immunologiczny, ale pewne ryzyko jednak istnieje, zwłaszcza u osób z obniżoną odpornością. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest pozostawienie krosty w spokoju i oczekiwanie na jej samoistną ewakuację po kilku, kilkunastu dniach. W Pana przypadku sytuacja wygląda jednak inaczej. Na skórze pojawia się wiele ognisk zapalnych, które po opróżnieniu ponownie ulegają infekcji bakteryjnej i trwa to już kilka miesięcy. Taką jednostkę chorobową określa się mianem figówki. Do tej pory nie poruszałem jeszcze tego tematu, ponieważ ma ona zazwyczaj lekki przebieg i nie spotkałem się jeszcze z nią u żadnego z moich pacjentów, którzy stosują żywienie optymalne. Figówka zazwyczaj nie stanowi poważnego zagrożenia, jednak może być uciążliwa. Pacjenci często odczuwają swędzenie, które może trwać bez przerwy, a drapanie się nie przynosi efektu tylko nasila dolegliwości. Zdarza się, że z krosty powstaje czyrak, który może być bardzo bolesny, a po jego zejściu pozostaje duża blizna. W niektórych przypadkach z figówki rozwija się czyraczność, czyli choroba polegająca na obecności wielu czyraków. W sytuacjach skrajnych dochodzi o przedostania się bakterii do krwi i mamy wtedy do czynienia z posocznicą, która może mieć różny przebieg, czasem nawet ciężki. Jak wspomniałem, nigdy nie miałem do czynienia z tą chorobą u optymalnych. Mam na myśli oczywiście nie pojedyncze zapalenia mieszka włosowego, bo to może się przydarzyć każdemu, tylko figówkę. Ta ostatnia występuje zwykle u osób z obniżoną odpornością lub przyjmującymi niektóre leki na przykład sterydowe, pojawia się także w stanach niedożywienia i występujących wraz z nimi zespołami niedoborowymi witamin. Standardowym leczeniem przewlekłego zapalenia mieszków włosowych jest antybiotykoterapia, która zazwyczaj nie daje dobrych efektów, jak zresztą sam Pan to zauważył. Oczywiście przyjmowanie antybiotyków powoduje najczęściej niszczenie bakterii, ale w tym przypadku może ono jedynie zaszkodzić. Antybiotyki podawane doustnie przedostają się z przewodu pokarmowego do krwi i tam mają one swoje działanie. Do mieszka włosowego w którym toczy się stan zapalny krew nie wpływa i tym samym penetracja antybiotyku jest znikoma. Nawet jeżeli część bakterii wyginie po podaniu takiego leku, to tylko te najsłabsze, a pozostaną szczepy odporne na ten antybiotyk i ich kolejne pokolenia nie będą wrażliwe na leczenie. Można wtedy oczywiście podać inny lek, ale sytuacja znowu się powtórzy i przetrwają bakterie odporne na kolejny antybiotyk. Następne terapie będą już tylko powodowały produkowanie coraz bardziej opornych bakterii. Kluczowa w wyleczeniu się z choroby jest naturalna odporność, którą można osiągnąć oczywiście stosując żywienie optymalne, ale w przypadku obecności bakterii o wyjątkowej zjadliwości, które Pan wyhodował stosując liczne antybiotyki, może to nie wystarczyć. W takiej sytuacji konieczne będzie prawdopodobnie wydobycie dodatkowej broni. Skutecznym narzędziem może okazać się spirytus salicylowy. Należy nim nacierać chore miejsca kilka razy dziennie i utrzymywać je w suchości oraz wyeliminować czynnik drażniący. Kwas salicylowy zawarty w tym preparacie powoduje rozmiękanie zrogowaciałego naskórka i otwarcie ujść mieszków włosowych, a sam spirytus dział już bakteriobójczo. Efekty powinny być widoczne po 2-3 tygodniach. Jeżeli po tym czasie nie zauważy Pan radykalnej poprawy to proponuję wykonać posiew materiału zapalnego i na bazie wyhodowanych bakterii wykonać autoszczepionkę. Zlecenie może Panu wystawić lekarz prowadzący, albo można to wykonać prywatnie, ponieważ koszt autoszczepionki nie jest zbyt wygórowany.

 

                           

                         lek. med. Przemysław Pala