(20.IV.2006) Wątpliwości w czasie stosowania Ż.O.-odpowiada lek.med.Przemysław Pala

Szanowny Panie Doktorze,
Od ponad 8 lat odżywiam się optymalnie. Mam 67 lat. Chorowałem na chorobę wieńcową i bezskutecznie byłem leczony przez medycynę akademicką. Po roku dostałem zawału serca. Podczas zabiegu koronorografii, lekarz  stwierdził, że moje naczynia wieńcowe są czyste, czemu się bardzo  zdziwił.  Od tego czasu jestem zdrów.. jednak nasilanie się pewnych  dolegliwości wskazuje, że stan mojego zdrowia pogarsza się: często się męczę i po zmęczeniu zaczynam odczuwać lekkie dolegliwości w obrębie klatki  piersiowej, które jednak szybko ustępują. Od mniej więcej roku zauważyłem pękanie naczyń krwionośnych języka, co  uwidoczniło się bólem, pieczeniem i krwawieniem. Ostatnio zauważyłem migające błyskawice w kącikach oczu a obecnie nastąpił  wylew krwawy prawego oka. Białko oka zaczerwieniło się ale nie  spowodowało to żadnego bólu i ten stan rzeczy trwa już drugi dzień  ale  powoli ulega poprawie stąd myślę, że za kilka dni oko wróci do stanu  poprzedniego. Piszę ten list, będąc zaniepokojony po lekturze na stronach DobraDieta i Optymalnika, na których często wspomina się, że odżywianie wg dr. Kwaśniewskiego stanowi zagrożenie dla osób od kilku lat stosujących tę  dietę oraz poleca się odstępstwo od stosowania złotej proporcji BTW.  Ja traktuję tę schizmę jako pewnego rodzaju walkę o wpływy różnych  ugrupowań  w rodzinie optymalnych. Uważam również, że ci lekarze proponując te modyfikacje, bardzo komplikują  praktykę ŻO ludziom  mniej  biegłym w zawiłościach  wiedzy o odżywianiu.  Do tej pory byłem i jestem nadal w stanie samodzielnie układać sobie jadłospis. Teraz, gdybym kierował się nową zasadą, musiałbym poznać teorię z  zakresu  biotechnologii, wykonywać analizę włosów i jeszcze zwracać uwagę na  indeksy glikemiczne, równoważniki kwasowości, ustalić swój typ  metaboliczny  itp. Taka teoria komplikująca to wszystko co może być  proste; wydaje mi się być wypaczeniem idei dr. Jana Kwaśniewskiego,  która charakteryzuje się prostotą.  Nie znane mi są motywy tego odstępstwa  ale.. zaczynam się zastanawiać nad tym, czy rzeczywiście wraca do  mnie  jakaś choroba sprzed lat albo pojawia się nowa? Podejrzewam, że popełniam jednak własne błędy w żywieniu. To być może  rutyna kilkuletniej praktyki spowodowała, że popełniam błędy, których na co dzień nie dostrzegam. Odżywiam się bowiem, trochę podobnie jak w DobrejDiecie, zwiększając ilość węglowodanów do 80g a nieraz do 100g. Białko zwykle około 80g (bo jestem zbyt szczupły).
Codziennie zjadam (z chęcią) 4 żółtka.  Węglowodany to zwykle: zwykły chleb, ziemniaki, kapusta kiszona, buraki ale też czekolada gorzka, czasem kawałek placka drożdżowego , jakiś dżemik, jabłko ale rzadko. Można powiedzieć, że wszystkiego  po  trochu ale pod kontrolą.  Ale czy to może spowodować gorsze samopoczucie i takie objawy, o  których  pisałem wyżej?  Mam wzrost 168 cm a waga 55 kg , ciśnienie krwi: 100; 110 / 65-70  (u mnie norma), codziennie zażywam ruchu na powietrzu w postaci  marszów 1-no  godzinnych.  Rok temu badania cholesterolu wykazały 20% udział HDL,    trgl  około  30g  a cholesterol całkowity wynosił około 300g.  Cały czas prześladuje mnie myśl ; czy człowiek zdrowy, stosujący żywienie optymalne przez tyle lat, w ciągu których organizm zdążył  się  już dostosować do tych warunków  może ulec uszkodzeniu na  skutek  spożywania tych 80 - 100 g węglowodanów?  Czy skazany jestem na  noszenie  w kieszeni wagi.. przecież  to byłoby nienormalne.... pogubiłem się  zupełnie!  Czy mógłby mnie Pan Doktor wyprostować? Może z tej korespondencji  skorzystałby jeszcze niejeden Optymalny z podobnymi wątpliwościami.
 pozdrawiam
Dariusz S.


Szanowny Panie Dariuszu,
Z listu wynika, że przed przejściem na dietę optymalną cierpiał Pan na chorobę wieńcową, która spowodowała zawał po roku żywienia. Jest to oczywiście możliwe, ponieważ przy stosowaniu diety dra Kwaśniewskiego miażdżyca , która jest przyczyną choroby, cofa się około 2-4 lat. Sama miażdżyca, czyli choroba zarostowa tętnic rozwija się latami u osób spożywających zbyt duże ilości węglowodanów w połączeniu z tłuszczami, co jest obecnie powszechnie spotykane w społeczeństwach rozwiniętych. Ze zjadanych węglowodanów wytwarzane są lipidy, które odkładają się w organizmie, natomiast energia dla tkanek pochodzi z tłuszczu, który jest znacznie wydajniejszym i bezpieczniejszym paliwem. W przypadku gdy wewnętrzna błona tętnicy jest z jakiegoś powodu uszkodzona może dochodzić do odkładania w jej ścianie złogów miażdżycowych zwężających światło naczynia. Proces ten trwa wiele lat zanim zacznie dawać jakiekolwiek objawy. Pojawiają się one zazwyczaj dopiero gdy przez naczynie przepływa mniej niż 30% krwi. W przypadku serca są to zazwyczaj piekące bóle pojawiające się po wysiłku oraz duszności. Jeżeli dojdzie do oderwania płytki miażdżycowej to płynie ona z prądem krwi do momentu aż zatrzyma się w wąskim naczyniu powodując zawał co miało miejsce w Pana przypadku. Odrywaniu zmian miażdżycowych sprzyja ich wielkość oraz wzrosty ciśnienia krwi.

Prawidłowo stosowana dieta optymalna w przeważającej większości przypadków doprowadza do spalania blaszek miażdżycowych oraz stabilizacji ciśnienia tętniczego krwi. Z każdym dniem jej stosowania zmniejsza się ryzyko wystąpienia zawału. Spożywanie około 0,8-1g węglowodanów na kg. masy ciała praktycznie uniemożliwia ich przetwarzania na lipidy i odkładania w ścianach tętnic. Z tego co Pan pisze wynika jednak, że podaż ta wynosiła powyżej 1,5g/kg. m.c. Jeżeli miało to miejsce przez kilka lat to możliwy jest nawrót choroby wieńcowej. Przy wadze 55 kg. Pana zapotrzebowanie na węglowodany wynosi około 50 g. na dobę. Oczywiście nieznaczne przekraczanie tej ilości nie stanowi żadnego zagrożenia tak samo jak sporadyczna uczta węglowodanowa, jednak stałe dwukrotne przekraczanie zalecanej dawki przy dużym spożyciu tłuszczów może być szkodliwe.

Dosyć duże jest również w Pana przypadku spożycie białka. Zwiększone zapotrzebowanie na białko występuje co prawda u ludzi z niedowagą, jednak musi ona być rzeczywista. To prawda, że jest Pana szczupły, jednak u ludzi o budowie astenicznej jest to jeszcze dopuszczalne. Jeżeli Pana waga ciała wynosiła tyle samo około 20 roku życia, to możemy przypuszczać, że jest ona prawidłowa i zapotrzebowanie na białko wynosi 50-60 g. W zasadzie jeżeli będzie Pan spożywał białko i tłuszcz w proporcji 1:3-4 to nie przekroczy zalecanej ilości. Nadmiar białka nie powinien być przyczyną pękania języka, bardziej prawdopodobna wydaje się drożdżyca jamy ustnej, zwłaszcza jeżeli używa Pan protez zębowych. Najlepiej poradzić się dermatologa lub stomatologa.

Jeżeli chodzi o pękanie naczyń krwionośnych spojówki, to jest to rzecz zupełnie normalna i może przydarzyć się każdemu. Wylewy krwawe najczęściej szybko same ulegają wchłonięciu i nie wymagają żadnego leczenia. Podobnie jest błyskami w oczach, które zapewne nie świadczą o żadnej chorobie. Dla pewności proponuję udać się do okulisty w celu przebadania oczu.

Proponuję również ponownie zbilansować żywienie, które najlepiej oprzeć na stałych schematach, tak aby dzienne rozbieżności poszczególnych produktów nie przekraczały 30%. Co jakiś czas dobrze jest przeliczyć całodzienny jadłospis, aby mieć pewność, że rutyna dnia powszedniego nie spowodowała diametralnych odchyleń od zalecanej normy.

Korekta diety powinna spowodować szybkie ustąpienie dolegliwości. Jeżeli ma pan możliwość skorzystania z porady lekarza optymalnego, to można również zastosować prądy selektywne. Już po kilku dniach należy spodziewać się radykalnej poprawy. Oczywiście w bezpośrednim kontakcie lekarz będzie mógł znacznie lepiej ocenić Pańskie problemy i z większym prawdopodobieństwem wskazać właściwą przyczynę dolegliwości niż za pośrednictwem korespondencji.

Proszę nie wprowadzać do żywienia optymalnego żadnych modyfikacji i stosować je według zasad przedstawionych przez doktora Kwaśniewskiego. Jak Pan sam zauważył są one bardzo przejrzyste i właśnie w tej prostocie tkwi genialność metody.

Od czasu gdy dieta stała się bardzo popularna i znalazła wielu zwolenników pojawiają się reformatorzy, którzy pragną wprowadzić do niej jakieś modyfikacje. Wbrew temu co Pan pisze tylko wyjątkowo zdarzają się wśród nich lekarze. W świecie medycznym jest coraz więcej zwolenników diety optymalnej i nie próbują oni ulepszać czegoś co i tak jest bardzo dobre. Wśród „twórców” zmian dominują doradcy żywienia oraz osoby mające z dietetyką mało wspólnego. Najczęściej mamy do czynienia i przenoszeniem na grunt optymalny innych diet i łączenia ich w jedno. Prawdopodobnie dzieje się tak po przeczytaniu bardzo sugestywnej książki opisującej nowe odkrycie dietetyczne przez osoby, które z braku wiedzy nie potrafią się do tego obiektywnie ustosunkować. Nasuwają się im wtedy pomysły udoskonalenia żywienia optymalnego przez wprowadzenie do niego zasad opisanych w nowej publikacji.

Podobnie wygląda sytuacja z nowymi rewelacyjnymi metodami leczenia, które objawiają się co jakiś czas. Zdecydowanie najczęściej mamy tu do czynienia z niewłaściwą analizą. I tak, jeżeli komuś nie udaje się wyleczyć ze swojej choroby z jakiejś choroby podczas gdy ustąpiły pozostałe to oznacza to dla niego, że dieta jest niedoskonała i należy ja wzbogacić o dodatkowy element. Tymczasem okazuje się z reguły, że przyczyna tkwiła gdzieś w zupełnie innym miejscu i nie miała nic wspólnego z żywieniem, jednak osoba nie w pełni kompetentna nie potrafiła tego zdiagnozować.

Zdarzają się osoby, które pragną zarobić na optymalnych widząc tu gotowy rynek zbytu dla swoich pomysłów i produktów. Gdyby np. uznać, że w diecie występuje niedobór substancji X, to w tym momencie mamy kilkaset tysięcy odbiorców nowego preparatu i to przez cały czas stosowania diety. Można sobie wyobrazić o jakie ilości tu chodzi.

Na szczęście do tej pory nie udało się nikomu zmienić zasad żywienia optymalnego i pozostaje ono nadal w swej pierwotnej postaci.

Gdyby chciał się Pan stosować do wszystkich sugestii które w przeciągu ostatnich kilku lat przemykały przez nurt optymalnych to trzeba by nie tylko analizować włosy, badać typ metaboliczny, liczyć indeksy, równoważniki, witaminy i minerały, które trzeba suplementować ale również należałoby wziąć pod uwagę grupę krwi, miejsce zamieszkania a nawet porę roku! Temu kto by to wszystko zalecał życzyłbym aby sam spróbował się w ten sposób wyżywić i nie oszaleć.

Panu natomiast życzę szybkich efektów po korekcie jadłospisów i proszę nie popadać w rozterkę jeżeli za kilka tygodni pojawi się artykuł, w którym autor udowadnia, że optymalni nie mogą jadać o 15.30 oraz muszą spać z nogami uniesionymi do góry. Dobrze też by było, aby każdy kto będzie próbował wprpwadzać nawy element do żywienia optymalnego pamiętał, że „lepsze jest wrogiem dobrego”!

Z pozdrowieniami
lek. med. Przemysław Pala
konsultant medyczny
Akademii Zdrowia "Arkadia Lido"