(18.XII.2004) Stwardnienie rozsiane - odpowiada lek. med. Wojciech Kania

Szanowny Panie Doktorze!
Mam 45 lat. Choruję na stwardnienie rozsiane. Wydaje mi się, że początki choroby ujawniły się już podczas studiów w roku ok. 1982. Było to podwójne widzenie, a właściwie rozdwajanie się obrazu od miejsca stania oraz jego drganie. Było to w trakcie sesji egzaminacyjnej i ujawniło się oczywiście pod wpływem stresu. Dalej w okresach kilkuletnich następowały kolejne rzuty choroby (zapalenie nerwu wzrokowego, niedowład prawej ręki i nogi), oczywiście zawsze w wyniku doznanego stresu i przeżyć. Obecnie od kilku lat choroba zmieniła przebieg i ciągle postępuje, powodując nieodczuwalne w krótkich odstępach czasu skutki, które jednak z dłuższej perspektywy czasu prowadzą mnie do trwałego kalectwa. Próbuję walczyć z chorobą, ale nie przy wsparciu medycyny konwencjonalnej, bo ona w tym zakresie nie ma wiele do zaoferowania. Myślę, że jedynym ratunkiem dla mnie może być tylko przejście na dietę optymalną, by doprowadzać wolno, ale sukcesywnie, do odtrucia organizmu oraz jego odbudowy i możliwości rehabilitacji. W związku z powyższym, prosiłbym o wskazania właściwych dla mnie proporcji B : T : W oraz ich ilości wagowych. Dodam, że ważę 85 kg przy wzroście 176 cm. Mam drobnokościstą budowę ciała i w chwili obecnej mało się poruszam. Potrafię przejść ok. 100 metrów przy pomocy chodzika. Mam problemy ze wstawaniem i ubieraniem się. Prowadzę więc mało aktywny tryb życia. Proszę o radę.
Sławek


Panie Sławku!
Istnieje całkiem sporo teorii dotyczących etiologii (czyli przyczyn dotyczących powstawania) choroby, ale żadna z nich nie jest powszechnie akceptowana w świecie medycznym. Do niedawna wiązano wystąpienie choroby z przebytym zachorowaniem na ospę wietrzną lub inną chorobą wirusową, jednak szersze badania podważyły te związki. Obecnie dominują poglądy o genetycznym podłożu choroby, czego nie potwierdzają badania na bliźniakach jednojajowych, które mają jednakowy genotyp, czyli zbieżność zachorowalności powinna wynosić u nich 100%. Mimo postępu w nauce i wielu badań, oficjalnie nie udało się nadal znaleźć skutecznego lekarstwa ani terapii, która umożliwiłaby cofnięcie się objawów choroby. Wielką nadzieją było dla chorych wprowadzenie do leczenia bardzo kosztownego interferonu, jednak po pewnym czasie okazało się, że jego efekty nie są tak rewelacyjne jak początkowo sądzono. Przyjmuje się, że korzystny efekt terapeutyczny występuje u około 30-50%, natomiast u pozostałych może nawet wystąpić pogorszenie. Trudno jednoznacznie powiedzieć, że pozytywne zmiany wytępują nawet u tych 30%, ponieważ informacje te pochodzą zazwyczaj z badań prowadzonych przez producenta. Dodatkowo do terapii kwalifikowani są pacjenci o przebiegu rzutowym, w czasie remisji, która jak wiadomo, może trwać różnie długo. Brak skutecznych metod leczenia nie powinien specjalnie nikogo dziwić, skoro nieznana jest przyczyna choroby. Wiadomo, że morfologicznym podłożem stwardnienia rozsianego jest uszkodzenie osłonek mielinowych nerwów, które w normalnych warunkach stanowią warstwę izolacyjną i zapobiegają "uciekaniu" impulsów nerwowych. W przypadku wady osłonek nerwy zachowują się podobnie jak druty bez izolacji zanurzone w wodzie: prąd nie dochodzi do miejsca przeznaczenia, w tym przypadku do mięśni szkieletowych, które odmawiają posłuszeństwa. Dotychczas nie odkryto czynnika niszczącego mielinę. Nie słychać również, aby gdziekolwiek prowadzono badania nad związkiem zachorowalności na SM, a czynnikami środowiskowymi, czyli głównie odżywianiem. Jak do tej pory, jedyne udokumentowane przypadki wyleczenia z choroby znajdują się wśród osób stosujących żywienie optymalne. Po zmianie sposobu odżywiania zazwyczaj bardzo szybko dochodziło do poprawy ukrwienia kończyn, co objawia się ustępowaniem uciążliwego uczucia zimna stóp i rąk. Poprawia się również siła mięśni szkieletowych na skutek lepszego ich zaopatrzenia w energię. Już w pierwszych miesiącach stosowania diety znacznie podnosi się odporność na czynniki zakaźne, która u chorych jest zazwyczaj niska. Przyczyną poprawy jest dostarczenie organizmowi wystarczającej ilości wysokowartościowych białek. Same osłonki mielinowe nie ulegają szybkiej regeneracji. Są one zbudowane głównie z lipidów, czyli tłuszczowców, i proces ich odbudowy musi trwać przynajmniej kilka lat. Po 2-4 latach żywienia optymalnego u niektórych pacjentów zanikają nawet zmiany w obrazie TK, czego nie potrafią w żaden sposób wytłumaczyć prowadzący ich neurolodzy. Poprawa występuje u większości chorych, a u prawie wszystkich dochodzi do zatrzymania jej postępów. Lepsza rokowniczo jest postać rzutowa z okresami pogorszeń i remisji. W takiej sytuacji po przejściu na żywienie optymalne wydłużają się przerwy między rzutami i każdy następny powinien być słabszy od poprzedniego. Przebieg ciągły zazwyczaj daje powolną, stopniową poprawę. Niekiedy choroba zatrzymuje się, pozostawiając określone ubytki. W leczeniu bardzo pomocne jest stosowanie prądów selektywnych, które znacznie przyśpieszają ustępowanie dolegliwości. Najlepiej stosować zabiegi zlecone przez lekarza co 2-4 miesiące. Zazwyczaj stosuje się prądy PS na różne okolice ciała. Jeżeli chodzi o dietę, to powinno się początkowo zjadać około 1-1,2 g białka na kg masy należnej, czyli dla Pana 70-80 g na dobę. Najlepiej spożywać żółtka z jaj i podroby. Po kilku miesiącach zapotrzebowanie na białko spadnie do około 60 g. Tłuszcze powinny być wyłącznie pochodzenia zwierzęcego w ilości potrzebnej do nasycenia się, czyli 150-250 g/dobę. Węglowodany można zjadać pod dowolną postacią tak, aby ich ilość mieściła się w granicach 60-70 g/dobę. Z produktów zalecanych należy wymienić móżdżek, który można dodawać do różnych potraw (np. jajecznica, kotlety mielone). Zalecana ilość to około 150 g na tydzień.
Z pozdrowieniami,
lek. med. Wojciech Kania