(15.10.2013) Rak żołądka - lek. med. Przemysław Pala

Dzień dobry,

w związku z chorobą mojego ojca (zdiagnozowany nowotwór żołądka HER2 (+)), chciałem się zapytać oraz poradzić jak prawidłowo można wspomóc mojego tatę dietą optymalną? Sam stosuję odżywianie dr Kwaśniewskiego, lecz jeszcze nigdy nie stanął przede mną  problem choroby nowotworowej i skutecznego leczenia przy pomocy diety optymalnej. Znam wszystkie opracowania dr Jana Kwaśniewskiego oraz dr Wolfganga Lutz`a. Pozwoliłem sobie w załączeniu mojego maila wstawić główną dokumentację mojego ojca. Na obecną chwilę, Ojciec miał być tydzień temu operowany - resekowany żołądek. Jednak po otwarciu powłok okazało się że są jakieś małe rozsiane guzki na otrzewnej i chirurg zadecydował, iż nie będzie podchodzić do resekcji żołądka tylko skieruje ojca na chemioterapie indukcyjną, z tego co czytałem najlepszy w tym nowotworze jest środek o nazwie Herceptyna w chemioterapii.

Ja jako pasjonat nauki biochemicznej oraz odżywiania chce mocno zastosować u Taty żywienie optymalne, być może jak pisze dr Kwaśniewski faza raka nie jest jeszcze bardzo zaawansowana i takie odżywianie mogłoby wspomóc chemioterapie. Czytałem także, iż teoria Małachowa, czyli leczenie głodówką ma jakieś zastosowanie jeśli chodzi o pożądaną w leczeniu raka silną ketozę.Pierwszą chemię tato ma przyjąć od 2 sierpnia, od wczoraj rozpisałem mu dietę optymalną oparta w podstawie o jajka i żółtka. Dodam jeszcze, iż Tato 2 lata temu miał usuwaną prostatę z powodu stwierdzenia raka tego narządu, rok temu usuwano przerzut raka z płuca. Niestety w tym roku na wiosnę zupełnie przypadkowo podczas gastroskopii okazało sie ze nowotwór zaatakował żołądek.

W załączniku przesyłam wyniki badan histopatologicznych, kartę szpitalną, zdjęcia z wykonywanych dwóch gastroskopii. Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź, oraz informację w tej sprawie. Bardzo zależy mi na wspomożeniu chemioterapii mojego ojca dieta optymalna - niskowęglowodanową ketogeniczną i bardzo zależy mi na konsultacji ze specjalistą.

Z wyrazami szacunku
Paweł


Szanowny Panie,
Dietetyczne podstawy leczenia nowotworów złośliwych są już znane i mają swoje podstawy naukowe.W 1924 roku, niemiecki Noblista Otto Warburg jako pierwszy opublikował swoje obserwacje dotyczące zachowań szybko rozwijających się komórek nowotworowych. W odróżnieniu od zdrowych komórek, które pobierają energię z metabolizującego się cukru i tłuszczu w swoich mitochondriach, komórki rakowe odżywiają się głównie poprzez glikolizę, a mianowicie czerpią energię ze sfermentowanych w cytoplazmie węglowodanów.
Wniosek z badań Warburga jest prosty: jeżeli większość agresywnych komórek rakowych potrzebuje fermentacji cukrów aby się dzielić i rozwijać, należy usunąć wszelkie cukry z diety, a komórki rakowe przestaną się rozprzestrzeniać. Tymczasem, zdrowe komórki powinny poradzić sobie same z głodem cukrowym; posiadają one bowiem zdolność przełączenia się na czerpanie energii z molekuł tłuszczu, zwanych ciałami ketonowymi– głównego źródła energii podczas stosowania diety wysokotłuszczowej. Jest to zdolność, której brakuje większości szybko rozwijającym się i agresywnym komórkom rakowym. Te procesy metaboliczne są już od dawna poznane i akceptowane przez biochemików. O faktach tych pisał wielokrotnie doktor Kwaśniewski i w praktyce wykorzystywał w leczeniu chorób nowotworowych. W chorobach nowotworowych doktor Kwaśniewski również zaleca znaczne ograniczenie ilości spożywanych węglowodanów aż do wystąpienia ciał ketonowych w moczu. W praktyce powinno się spożywać około 0,3-0,5g węglowodanów na kg masy ciała. Taka ilość powinna spowodować pojawienie się lekkiej ketozy. Można ją badać za pomocą specjalnych testów do badania moczu dostępnych w aptekach (nazwa handlowa: Ketodiastix). Są one bardzo proste w użyciu i po zamoczeniu zmieniają kolor, który porównuje się ze skalą na opakowaniu i przelicza się na „krzyżyki”. Przy spożyciu około 20- 30g węglowodanów na dobę badanie moczu powinno wykazywać obecność ciał ketonowych na „++”. Jeżeli będzie to „+++” lub „++++” i pojawią się nieprzyjemne skutki ketozy to można zwiększyć nieco dobowe spożycie węglowodanów o około 10-15g. Jeżeli brak objawów ubocznych nawet przy wysokiej ketozie, to nie trzeba zwiększać spożycia węglowodanów. Jeżeli ciała ketonowe nie pojawią się to można zmniejszać podaż węglowodanów nawet do 10-15g na dobę. Podstawę diety powinny stanowić białka i tłuszcze zwierzęce tak, aby na 1g białka przypadało około 3g tłuszczu. Bazować powinno się na żółtkach z jaj, które zawierają najbardziej wartościowe białka ze wszystkimi niezbędnymi aminokwasami. Powinno się zjadać tyle, aby się nasycić i nie ma możliwości "przedawkowania" diety. Takie żywienie znacznie utrudnia rozwój i namnażanie komórek nowotworowych, które nie mogą czerpać energii z tłuszczów. Niektórzy chorzy w późnych stadiach choroby nie wykazują apetytu i tych trzeba do jedzenia nakłaniać, tak aby dieta pokryła dobowe zapotrzebowanie na podstawowe składniki odżywcze. W przeciwieństwie do Małachowa nie zalecamy pacjentom nowotworowym głodzenia, ponieważ jest to metoda niebezpieczna i może się skończyć zagłodzeniem chorego. W chorobach nowotworowych pacjenci ulegają wyniszczeniu i w konsekwencji dochodzi do śmierci głodowej. W takiej sytuacji ograniczanie podaży produktów odżywczych może stan chorego pogorszyć. Obecne wytyczne dotyczące leczenia nowotworów i żywienia pacjentów są raczej spójne. Lekarze w chorobach tych zalecają żywienie wysokokaloryczne, gdyż daje to organizmowi siłę do zwalczanie i przeciwstawiania się chorobie. Nigdy nie spotkałem się z przypadkiem, aby jakiś onkolog odradzał pacjentowi przejścia na żywienie optymalne jeżeli ten chciał to uczynć. Ja także nie odradzam nikomu rezygnacji z leczenia onkologicznego. Uważam, że metody te powinno się łączyć. Oczywiście najlepsze, jest leczenie operacyjne, jeżeli jeżeli jest ono możliwe. W przypadku chemioterapii stosuje sie specjalne schematy. W zależności od budowy histologicznej nowotwory podaje sie odpowiednie zestawy leków, w odpowiednich cyklach. W Polsce obowiązują takie same standardy jak w innych krajach Europy i stosuje sie takie same leki. Zawsze należy sie tosować do zaleceń onkologa i to on powinien zadecydować o metodzie leczenia. W grę wchodzi jeszcze niekiedy radioterapia, ale nie wszystkie nowotwory są na nią wrażliwe. Żywienie optymalne nie koliduje z żadną metodą, a chorzy znacznie lepiej znoszą leczenie niż ci, którzy żywią się słabiej.

Lek. med. Przemysław Pala