(15.04.2015) Alergie i choroba Non Chodgkin - lek. med. Przemysław Pala

Szanowni Państwo,
zwracam się do Pana doktora z wielką prośbą o udzielenie porady w sprawie mojej 30 letniej córki. Zanim zacznę opisywać jej dolegliwości, chciałbym krótko napisać coś o sobie. Mam 65 lat, od 1979 roku mieszkam w Niemczech i pracuję jako leśniczy. Kiedy skończyłem 33 lata zachorowałem na zapalenie zatok nosowych, szczególnie prawej strony. Mimo przejścia przez ręce 19-stu lekarzy, operacji przegrody nosowej, zabiegów prądem oraz lekarstw, nic nie pomogło. Niestety cierpiałem tak do 50-ego roku życia. Z nosa wyciekała ropa zmieszana z krwią, miałem bóle, czerwony policzek i zatkany nos. Na domiar złego powiększył mi się prawy migdał do wielkości średniej śliwki. Okazało się, że jest to nowotwór tzw. choroba Non Hodgkin. Pan doktor przepisał hemoterapię 4 razy i dodatkowo zapobiegawczo napromieniowanie 25 razy. Dla mnie były to tortury, dlatego po czterech razach przerwałem to ostatecznie bez względu na to jakie będą tego skutki. Pan doktor powiedział, że jeżeli przerwę naświetlania to mogę liczyć tylko na jeden rok życia. Od tamtego czasu minęło już 15 lat i czuję się świetnie. Pomogła mi z całą pewnością książka Dr. Kwaśniewskiego i dieta optymalna, którą zacząłem stosować bardzo dokładnie  jeszcze w czasie zabiegów chemioterapii. Wyniki przekroczyły moje najśmielsze oczekiwania. Moje problemy z nosem, które miałem od 17 lat skończyły się w ciągu 8 dni od czasu przejścia na dietę optymalną. Od tego czasu nie byłem ani razu u lekarza, nigdy już nie miałem żadnego przeziębienia czy grypy, nie brałem żadnej tabletki wbrew temu co mówił lekarz, że przy chorobie Non Hodgkin będę musiał brać leki do końca życia. Panie Doktorze opisuję mój przypadek bo chcę się podzielić moją radością, że wyleczenie tak wieloletniej choroby jest potwierdzeniem wspaniałego działania diety Dr. Kwaśniewskiego. Teraz napiszę trochę o mojej córce, która pomimo tego, że widziała na moim przykładzie pozytywne działanie diety, nie potrafiła się na nią zdecydować.
Córka cierpi prawie od urodzenia na alergię,  kurz, pyłki roślin itd. Po kilku tygodniach od narodzin w Niemczech panowała grypa, na którą córka zachorowała. Pani doktor natychmiast przepisała jej antybiotyki. Dla mnie wydawało się to dziwne że w wieku 5 tygodni córce przepisano antybiotyki. Później Pani doktor przyznała, że nie było to zbyt mądre ale innej rady nie było bo grypa była wówczas bardzo niebezpieczna. Chciałbym zapytać Pana doktora czy jest możliwe, że jej system immunologiczny został zniszczony przez antybiotyki? W związku z powyższym czy jest jakaś możliwość oprócz diety Dr. Kwaśniewskiego aby pomóc córce. Może Pan doktor coś poradzi. Będę próbował nakłonić córkę do stosowania diety, wiem że nie ma dla tej diety żadnej alternatywy. Prosiłbym o radę jakie produkty najlepiej spożywać w chorobach alergicznych. Proszę o wyrozumiałość za błędy ale jest to mój pierwszy i jedyny list, który napisałem po wyjeździe z Polski 38 lat temu.
Z poważaniem
Christian M.
Niemcy

 
Szanowny Panie,

pański przypadek jest niewątpliwie przykładem niemal cudownego działania żywienia optymalnego. Leczenie nowotworów dietą bogato tłuszczową i nisko węglowodanową, ma już wieloletnie tradycje i jego korzenie sięgają początków XX wieku, czyli na długo przed czasem gdy pojawiło się żywienie optymalne. Pierwszym lekarzem, który zaproponował taką terapie był Otto Warburg, który wykazał, że komórki nowotworowe czerpią energię wyłącznie z węglowodanów, nie mogą natomiast metabolizować tłuszczów. Uznał on też (z tego) powodu spożywanie cukrów za przyczynę nowotworów i propagował leczenie dietą bogato tłuszczową. Co prawda za życia nie udało mi się z sukcesem przeforsować swoich odkryć, ale obecnie ponownie prowadzone są w Niemczech badania, które są kontynuacją odkryć Warburga. Jak do tej pory rezultaty są bardzo korzystne i znajdują coraz większy posłuch wśród lekarzy. Sam również obserwowałem wielokrotnie cofanie się chorób nowotworowych u pacjentów stosujących żywienie optymalne, czasem nawet w przypadkach wydawałoby się beznadziejnych. Dlatego zawsze polecam ten sposób żywienia dla osób z chorobami nowotworowymi, nigdy jednak nie proponuję zaprzestania terapii onkologicznej. Pan na własną rękę zrezygnował z leczenia i odniósł spektakularny sukces podejmując jednak duże ryzyko, można powiedzieć, że zagrał Pan w grę, której stawką było życie. Prowadząc pacjentów onkologicznych zawsze zalecam im aby poddawali się leczeniu odpowiedniemu do choroby. Jeżeli jest to możliwe to wykonanie operacji czy przejście chemio lub radioterapii. Na szczęście ma Pan już to za sobą. Obecnie cieszy się Pan zdrowiem i wysoką odpornością, co również jest zasługą żywienia optymalnego. Dobrze odżywiony organizm ma znacznie większe zdolności obronne przed drobnoustrojami chorobotwórczymi. Wysokowartościowe białka pokarmowe są odpowiedzialne za produkcję przeciwciał, natomiast tłuszcze dostarczają energii do zwalczania mikrobów. Już od dawna wiadomo, że osobniki niedożywione znacznie łatwiej zapadają na choroby zakaźne i ciężej je przechodzą. Przykładam może być tu znana wszystkim salmonelloza, która u dorosłych objawia się kilkudniową biegunką, natomiast u osób niedożywionych może być bardzo niebezpieczna. W obozach koncentracyjnych w czasie II wojny światowej kończyła się przeważnie śmiercią. Cieszę się z Pańskich sukcesów i że zechciał Pan podzielić się z nami swoją historią, ale osobom ciężko chorym zalecałbym jednak w kwestii zdrowia kontaktowanie się z lekarzem, co wielokrotnie może okazać się pomocne. Obecnie w Polsce jest już znacznie ponad 100 lekarzy stosujących żywienie optymalne i myślę, że kontakt z którymś z nich nie jest wielkim problemem. Jeżeli chodzi o alergię Pana córki to sprawa jest dość złożona i nie jestem w stanie jednym słowem odpowiedzieć co jest jej przyczyną. Same alergie występują w ostatnim czasie coraz częściej. Wzrost zapadalności na choroby alergiczne w ostatnich dziesięcioleciach jest bardzo dobrze udokumentowany i nie ma co do tego wątpliwości. Obecnie w Polsce na choroby alergiczne choruje prawie 40% populacji, podczas gdy na początku lat 70-tych XX wieku odsetek ten wynosił około 10%. Tak masywny wzrost zachorowalności spowodował, że alergie zostały zakwalifikowane jako choroba cywilizacyjna XX wieku. Nie jest on jednakowy na całym świecie, a największy notuje się w krajach europejskich. Nikt jeszcze jednoznacznie nie odpowiedział na pytanie co spowodowało tak znaczny wzrost zachorowalności. Powszechnie podaje się, że odpowiada za to uprzemysłowienie i „chemizacja” życia codziennego.

Czym właściwie jest alergia? Polska nazwa to uczulenie, ale bardziej trafne określenie to nadwrażliwość, ponieważ słowo to oddaje sens choroby. Jest to nadmierna, patologiczna reakcja na jakiś czynnik zewnętrzny, który sam w sobie nie jest szkodliwy dla pozostałych osobników. Czynnikiem tym może być praktycznie wszystko z czym styka się człowiek, co przedostanie się do organizmu. Najczęściej są to pyłki roślin, pokarmy, kosmetyki albo leki, ale może być też każda inna substancja. Po wniknięciu do organizmu osoby uczulonej jest ona rozpoznawana przez układ immunologiczny jako zagrożenie i wydzielane są przeciw niej przeciwciała, które odpowiadają za objawy. Te natomiast mogą być bardzo różne od nieznacznych dolegliwości jak rumień skórny, czy katar, poprzez duszności, a nawet może wystąpić wstrząs i nagła śmierć, ale te ostatnie spotyka się rzadko. Aby doszło do alergii musi wystąpić kontakt z alergenem. Pierwszy kontakt nigdy nie powoduje reakcji. Jest on rozpoznawany przez układ immunologiczny (odpornościowy) jako zagrożenie i w jego „pamięci” pozostaje jako wróg. Przy kolejnym zetknięciu nasz układ immunologiczny stara się go zniszczyć poprzez przygotowane wcześniej przeciwciała, które odpowiadają za objawy. Tak więc niewinny niczemu drobiazg otoczenia wywołuje szaloną reakcję, która może zagrażać życiu. Oczywiście ta sama substancja dla innej osoby jest całkowicie obojętna. Poprzez wieki historii człowieka alergie nigdy nie szkodziły mu tak jak przez ostatnie lata, dlatego wiąże się je z postępem cywilizacyjnym i z pewnością jest u pewna racja. Moim (i nie tylko moim) zdaniem za nadwrażliwość odpowiada nadmiernie, w nienaturalny sposób rozwinięty układ odpornościowy. Poprzez całą znaną historię ludzkości układ odpornościowy był kształtowany przez kontakt z zarazkami. Po wniknięciu patogenu do organizmu był on rozpoznawany i wytwarzały się przeciwko niemu przeciwciała zapamiętywane przez organizm, który przy powtórnym zetknięciu niszczył go. Pamięć taka może utrzymywać się całe życie. Tak np. niektóre choroby występują tylko raz w życiu. Różyczka i ospa wietrzna nigdy nie powraca, ponieważ po ich przechorowaniu układ odpornościowy pamięta wirusa sprawcę i niszczy go zaraz po wniknięciu. Po przechorowaniu każdej choroby zakaźnej na dłużej lub krócej pozostaje pewna odporność, jeżeli organizm ma czas na mobilizację układu immunologicznego. Oczywiście odporność dotyczyła tylko mikroorganizmu z którym się on zetknął. Tak sprawy miały się do połowy XX wieku. Wprowadzenie szczepień i antybiotyków zaburzyło ten naturalny proces. Szczepionki są uważane za jeden z największych sukcesów medycyny, ponieważ dzięki nim nie chorujemy i nie umieramy na choroby dotychczas nieuleczalne. W czasie I wojny światowej więcej żołnierzy umarło na tężec niż od kul karabinowych. Było to spowodowane tym, że za transport odpowiadały wozy konne, a w końskich odchodach znajdowały się zarazki i często dochodziło do zainfekowania ran. Po wprowadzeniu szczepień przeciwko tężcowi choroba praktycznie nie występuje. Przypuszczam, że dzisiaj nie ma w Polsce lekarza, który potrafiły bez problemu rozpoznać objawy tężca. Dzięki szczepieniom zniknęła śmiertelna choroba jaką była ospa prawdziwa. Ostatnia epidemia była w 1963 roku we Wrocławiu. Dzisiaj tej choroby już nie ma. Praktycznie nie spotyka się polio, krztuśca, błonicy i innych chorób. Obecnie Światowa Organizacja Zdrowia dąży do wyeliminowania wirusowego zapalenia wątroby typu B i prawdopodobnie jest to możliwe. Można to bez wątpienia nazwać wielkim sukcesem. Sukces ten jak każdy inny misi jednak być okupiony jakąś ceną.

Obecnie w erze szczepień każde dziecko zaraz po urodzeniu, w pierwszym półroczy życia otrzymuje 6 antygenów pod postacią szczepionek, co wytwarza odporność na te choroby. Po skończeniu roku kolejne 3. Tak nienaturalna ilość kontaktów z antygenami powoduje powoduje lawinową produkcję przeciwciał, które prawdopodobnie zaczynają też reagować na pierwotnie niegroźne substancje powodując wystąpienie reakcji alergicznej. Drugim czynnikiem, który się na to nakłada jest żywienie, na co rzadko zwracają uwagę badacze. Obecnie dieta przeciętnego człowieka jest nie tylko przesiąknięta chemią, ale również zmieniona jakościowo. Powszechnie propagowane trendy żywieniowe spowodowały, że obecnie jada się mało tłuszczów, podstawę stanowią węglowodany i nisko wartościowe białka. Doktor Kwaśniewski wielokrotnie podkreślał, że właśnie nadmiar tych ostatnich może być odpowiedzialny za rozwój chorób z przewagą układu parasympatycznegpo, czyli także alergii.

Po przeanalizowaniu powyższych danych należałoby zadać pytanie : szczepić, czy nie szczepić? Nie udzielę jednak na nie odpowiedzi, ponieważ podobnych pytań dotyczących zmian cywilizacyjnych można zadać wiele. Wszyscy wiemy, że transport samochodowy powoduje zanieczyszczenie środowiska i wypadkach komunikacyjnych codziennie giną ludzie, jednak nie znam ani jednej osoby, która z tego powodu z niego zrezygnowała. Podobnie jest ze szczepionkami, nie umieramy na niektóre choroby, ale za to pojawiają się inne. Jest to cena jaką płacimy za postęp. Jednak dzięki zastosowaniu żywienia optymalnego można w dużej mierze zmniejszyć nasilenie lub całkiem pozbyć się chorób alergicznych. Cofanie się uczuleń u małych dzieci obserwuje się nawet w czasie kilku tygodni. Dzieci, które rodzą się w optymalnych rodzinach są od nich zazwyczaj wolne. Ustępowanie tych samych schorzeń u dorosłych trwa zwykle od kilku miesięcy do kilku lat. Niekiedy nie cofają się one całkowicie, jednak zawsze występuje złagodzenie objawów. Kolejnym problemem, który należy poruszyć jest przepisanie Pańskiej córce antybiotyków w pierwszych tygodniach życia. W pierwszej kolejności nadmienię, że obecnie antybiotyki są stosowane zbyt często. Przyjmuje się, że w Polsce około 80% antybiotyków jest zlecanych bez potrzeby lub źle. Z tego powodu powstał w naszym kraju Narodowy Program Ochrony Antybiotyków, w którego pracach mam okazję brać udział, dlatego temat ten jest mi bliski. Podobnie jak szczepienia antybiotyki były wielkim osiągnięciem medycyny XX wieku. Ich wynalezienie dało możliwość leczenia chorób bakteryjnych, które często były dla człowieka śmiertelne. Pierwszym wprowadzonym lekiem była penicylina, która leczyła prawie wszystkie choroby wywołane przez bakterie, jednak jej częste stosowanie spowodowało, że bakterie się na nią uodporniły. Zaczęto produkować kolejne antybiotyki, jednak bakterie ewoluowały i uodparniały się na nie. Obecnie na rynku farmakologicznym istnieją setki preparatów, ale żaden z nich nie jest uniwersalny, ponieważ istnieją szczepy bakterii, które są na niego odporne. Niestety pojawiły się również takie mikroby, na które nie ma lekarstwa, a które są dla człowieka śmiertelne. Osobną sprawą jest również reakcja organizmu na podanie antybiotyku. Przerywa on naturalny proces uodporniania na dany antygen i rozregulowuje układ immunologiczny na kilka miesięcy, nawet jeżeli został prawidłowo zaordynowany. Dlatego podawanie antybiotyków powinno stać się bardziej rozważne i nie tak powszechne jak obecnie. Nie wiem czy w przypadku Pana córki terapia była właściwa, ponieważ nie byłem w stanie jej zbadać, z powodów oczywistych- było to 30 lat temu. Z tego co Pan pisze wynika raczej, że był to błąd. Grypa jest chorobą wirusową, a nie bakteryjną. Antybiotyki nie działają na wirusy. Obecnie znamy tylko kilka leków, które zabijają wirusy (głównie opryszczki). Większość chorób wirusowych jest zwalczana przez naturalny układ odpornościowy człowieka, oczywiście istnieją też takie, z którymi on sobie nie radzi. Stosowanie antybiotyków w chorobach wirusowych jest błędem, ponieważ nie tylko one nie działają, ale dodatkowo niszczą naturalna florę bakteryjną organizmu, która w pewnej mierze odpowiada za odporność i zaburzają procesy immunologiczne.

Reasumując, dobrym rozwiązaniem dla Pana córki byłoby zastosowanie żywienia optymalnego, a jeżeli ona się nie zgadza to zostaje jedynie unikanie alergenów i stosowanie leków. Uważam, że dobrym pomysłem byłby jej wyjazd do Arkadii chociaż na tydzień, aby sama zdecydowała, czy nie jest warto spróbować metody, która Panu przyniosła tak wiele korzyści.

lek. med. Przemysław Pala

 
  • phoca_thumb_l_88.jpg
  • phoca_thumb_l_89.jpg
  • phoca_thumb_l_94.jpg
  • phoca_thumb_l_96.jpg
  • phoca_thumb_l_98.jpg
  • phoca_thumb_l_99.jpg
  • phoca_thumb_l_129.jpg
  • phoca_thumb_l_133.jpg
  • phoca_thumb_l_134.jpg
  • phoca_thumb_l_137.jpg
  • phoca_thumb_l_138.jpg
  • phoca_thumb_l_143.jpg
  • phoca_thumb_l_144.jpg
  • phoca_thumb_l_147.jpg
  • phoca_thumb_l_162.jpg
  • phoca_thumb_l_163.jpg
  • phoca_thumb_l_178.jpg
  • phoca_thumb_l_180.jpg
  • phoca_thumb_m_88.jpg
  • phoca_thumb_m_89.jpg
Nasz ośrodek jest upoważniony do organizowania turnusów rehabilitacyjnych z dofinansowaniem z MOPS lub PFRON.

PFRON

 

Kontakt z Nami

Akademia Zdrowia ArkadiaLido
ul. Derdowskiego 8
84-104 Jastrzębia Góra

telefon: 587744593 lub 586749714

fax: 587279874

e-mail: arkadialido@op.pl


Formularz kontaktowy

Mapa dojazdu