(12.06.2015) Zaburzenia laktacji - lek. med. Przemysław Pala

Witam,

Zwracam się do Państwa z wielką prośbą o pomoc. Mam 31 lat i 168 cm wzrostu. 24 grudnia 2014 roku urodziłam dużego chłopca (6400g i 64cm). Od 25 stycznia 2015 rok przeszłam na żywienie optymalne ze względu m.in. na synka, który od początku nie chciał przystawiać się do piersi, więc po prostu ściągam swój pokarm i mu daje z butelki. Niestety pokarmu było mało i musiałam go dokarmiać sztucznymi mieszankami. Przechodząc na ŻO moje mleko stało się bardziej treściwe, ale i tak musiałam go dokarmiać mieszanką tylko wprowadziłam wówczas dla maluszka mieszankę optymalną( woda+ mleko+ śmietana 36+żółtko). Stosunek na dobę mojego mleka to ok 70% do 30% mieszanki optymalnej. Zdarzają się dni jeżeli mniej zjada, że wystarcza prawie na cała dobę mojego mleka.  Bardzo bym chciała, żeby tylko moim mlekiem się najadał, ale nie wiem czy to jest możliwe. Fakt synek rośnie jak na drożdżach i tak w 7 tygodniu ważył 6300g, a teraz w 11 tygodniu zapewne ok 7000g. Przechodząc na ŻO liczyłam, że będę chudła, ale niestety było i jest odwrotnie. Mój teściu od ponad 15 lat jest na ŻO i to on doradził mi i pomógł z wdrożeniem się w dietę dr. Kwaśniewskiego. Według tego przyjęłam przy swoim wzroście 168 następujący stosunek BTW: 1:3-3,5:0,8 tj. 68g:204g-238g:54,4g, ale nie byłam w stanie utrzymać tych proporcji , ponieważ ciągle byłam głodna i tak średnio w dniach od 25 stycznia do 17 lutego zjadałam ok 95gB, 300gT oraz 80gW.  Starałam się trzymać zasady, żeby nie przekraczać  białka oraz węglowodanów, choć nie zawsze się dało, ale mogąc za to zjeść więcej tłuszczu i tak potrafiłam mieć dzień, w którym zjadłam ok 100gB i 100gW oraz aż 420gT (Prowadzę szczegółowy spis posiłków i ich dzienne wyliczenia).  W powyższych dniach tj. 25 stycznia zaczynałam z wagą 106,5kg, a na dzień 17 luty ważyłam 109,2kg. Od dnia 18 lutego po konsultacji telefonicznej z panią Jolantą Sołtysik, która doradziła mi przy „karmieniu piersią” zmianę stosunku BTW na 150gB, 300gT i 80gW. Po kilku dniach powinnam nie być już tak godna, niestety nadal jestem, ale zapijam to wodą.  Po tej zmianie na 2 tygodnie stanęła mi waga, po czym niestety znowu wzrosła ze 109,2kg z dnia 17 lutego na 110,5kg na dzień 14 marzec. Proszę o pomoc co robię nie tak? Czy powinnam jeść 3 posiłki czy rozbijać je np.: na 5?Czemu mój pokarm po zmianie na ŻO nie jest wystarczające? Mam jeszcze jeden problem, wcześniej przed ŻO miałam czerwone krostki na rękach od ramion do łokci oraz rumienie na policzkach sugerujące jakąś alergię być może skazę białkową(wcześniej się tym nie interesowałam, bo myślałam, że to taka moja uroda), ale z czasem na policzkach pojawiły się jeszcze krostki oraz na rękach od łokci do nadgarstków i swędzą.  Nie wiem co może być przyczyną tych zmian i czy to tylko przejściowe? Nie ukrywam, że wzrost wagi i te zmiany skórne zniechęcają do kontynuowania diety, ale nie chcę wracać do starych nawyków zwłaszcza, że na ŻO przeszłam razem z mężem i on chudnie.  Mąż ma 178cm wzrostu i stosuje: 78gB, 234gT i 63gW i schudł ok 8kg. Chętnie bym osobiście zasięgnęła porady i konsultacji, ale z 2,5 miesięcznym malcem ciężko mi tak daleko jechać.

 Jeszcze raz bardzo proszę o pomoc.

 

Pozdrawiam

Bernadetta J-B.

 

 

 

Szanowna Pani,

rozpoczęcie żywienia optymalnego prawie zawsze i szybko przynosi spektakularne efekty pod postacią pozytywnych zmian w stanie zdrowia. Szczególnie zalecane jest dla kobiet w ciąży i w czasie karmienia, ponieważ ma bardzo dobry wpływ na rozwój płodu oraz noworodka. Przejść na dietę optymalną można w każdym momencie. Nie ma konieczności oczekiwania na określone wydarzenie, czyli np. rozwiązanie ciąży. Doktor Kwaśniewski wielokrotnie pisał, że kobiety stosujące jego dietę przybierają w ciąży na wadzę tylko od 7 do 10 kilogramów, czyli tyle ile waży dziecko i wody płodowe i po porodzie szybko powracają do swojej wagi należnej. Waga urodzeniowa płodu jest niewielka i dlatego sam poród przebiega szybko i stosunkowo bezboleśnie nie licząc oczywiście skurczów porodowych. Potwierdzają to również moje obserwacje poczynione na przestrzeni wielu lat kontaktów z optymalnymi. Z rozmów toczonych z optymalnymi matkami dowiedziałem się też, że optymalne malce szybko przybierają na wadze, choć karmione są stosunkowo rzadko, co jest dla nich bardzo komfortowe. Dodatkowo dzieci te nie chorują praktycznie na choroby zakaźne, ponieważ karmienie piersią powoduje, że mają przekazywaną naturalną odporność. Ilość pokarmu u zdrowych kobiet jest zazwyczaj wystarczająca i przynajmniej do 6-go miesiąca życia nie ma potrzeby dokarmiania dziecka. W Pani przypadku sprawa nie wygląda tak różowo, jak to opisałem i ewidentnie wymaga to zastanowienia. Dodatkowym problemem jest brak utraty wagi, który powinien nastąpić po przejściu na żywienie optymalne. Przede wszystkim powinna Pani produkować wystarczającą ilość mleka do wykarmienia dziecka, a tak się nie dzieje. Zaburzenia laktacji są zjawiskiem naturalnym i występują dość często. Ilość produkowanego pokarmu zmienia się w czasie i jest zazwyczaj dostosowana do zapotrzebowania dziecka. Organizm kobiety sam reguluje ilość produkowanego mleka w oparciu o potrzeby dziecka. W związku z tym potrzebuje czasu na to, aby pokarm pod względem ilości i jakości dostosował się do rosnącego i zmieniającego się organizmu niemowlaka. W innych przypadkach kryzys laktacyjny może być związany ze zmianami hormonalnymi w organizmie karmiącej mamy, zmęczeniem i stresem. Zanik pokarmu może nastąpić, kiedy dziecko nie jest przystawiane do piersi regularnie. Następuje wtedy obniżenie poziomu prolaktyny - hormonu, który wywołuje laktację. Jego wydzielanie jest stymulowane przez ssanie gruczołu mlekowego przez dziecko. Przy rzadkim lub nieprawidłowym drażnieniu brodawek poziom prolaktyny spada i zmniejsza się produkcja mleka. Dzieje się tak np. przy podawaniu smoczka lub karmieniu butelką, co wyrabia nieprawidłowy odruch ssania. Z tego powodu ważne jest aby w pierwszych miesiącach życia dziecko karmione było wyłącznie piersią. Odsysanie pokarmu do butelki i następnie podawanie go dziecku również nie jest właściwe, ponieważ nie powoduje to odpowiedniego drażnienia brodawki sutkowej. Dlatego uważam, że powinna Pani starać się jak najczęściej karmić w sposób naturalny, co powinno przywrócić prawidłową laktację. Jeżeli nie przyniesie to efektu należałoby zbadać poziom hormonów i wykonać konsultację endokrynologiczną. Zaburzenia hormonalne mogą być również przyczyną nadwagi i problemów z jej utratą. W Pani przypadku trzeba jednak najpierw prawidłowo skomponować jadłospis. Z listu wynika, że jada pani stanowczo zbyt dużo. Przy Pani wzroście prawidłowa waga powinna wynosić około 70 kilogramów. Dla takiej osoby zapotrzebowanie dobowe wynosi około 70g białka, 150-200g tłuszczu i 60g węglowodanów, natomiast Pani zjada prawie dwa razy więcej, co raczej nie pozwoli na utratę masy ciała. Co prawda w okresie karmienia wzrasta zapotrzebowanie na białko o tyle ile potrzebuje dziecko, jednak ono wymaga pokrycia podaży na poziomie 1,5 g na kilogram masy ciała, co daje około 10g na dobę. Spożywanie znacznie większych ilości spowoduje, że nadmiar białka będzie wykorzystywany do pozyskania energii oraz przetwarzany na tłuszcz i odkładany. Pani problemy skórne są prawdopodobnie spowodowane właśnie nadmiernym jego spożyciem, które znacznie przekracza dobowe zapotrzebowanie. Osoby z otyłością nie muszą też na żywieniu optymalny spożywać tak znacznych ilości tłuszczu. Jak wspomniałem Pani dobowe zapotrzebowanie nie przekracza 200 gramów. Przy pełnym pokryciu zapotrzebowania na tłuszcz organizm nie ma potrzeby czerpania z własnych zapasów tkanki tłuszczowej i waga nie będzie się zmniejszać. Z tego powodu u osób z nadwagą zalecamy w początkowym okresie obniżenie spożycia tłuszczu do 1,5 g na kilogram należnej masy ciała. Deficyt pokarmowy będzie wtedy pokryty z własnych zapasów i zmniejszać się będzie waga. Osoby tracące wagę zazwyczaj nie odczuwają głodu. Jeżeli zjadała by Pani około 100g tłuszczu na dobę to pozostałe 100 byłoby czerpane ze zgromadzonego w organizmie. Dawało by to utratę około 3 kilogramów tłuszczu miesięcznie, co najmniej drugie tyle powinno ubyć wody. Miesięczna utrata wagi wynosiłaby ponad 6 kilogramów. Przy ilościach pokarmu jakie Pani zjada jest to po prostu niemożliwe. Rozumiem jednak, że takie spożycie jest wymuszone silnym uczuciem głodu. Za odczuwanie głodu odpowiedzialny jest specjalny obszar mózgu zwany podwzgórzem. Reaguje on głównie na zmiany poziomu glukozy we krwi- podczas jego spadku pojawia się uczucie głodu, co jest naturalnym mechanizmem u zwierząt wyższych, który zmusza do szukania pożywienia. Innym sposobem pobudzenia tego ośrodka jest tak zwany mechanizm motoryczny. Wyzwala się on gdy dochodzi do obkurczenia się żołądka, gdy opróżnia się on z pokarmu. W Pani przypadku prawdopodobnie ten mechanizm ma decydujące znaczenie. Żołądek jest po prostu zbyt duży i kiedy zjada Pani normalne, potrzebne do życia ilości nie jest on całkowicie wypełniony co wywołuje uczucie głodu. Aby doszło do obkurczenia żołądka na żywieniu optymalnym potrzeba czasem kilku tygodni i przez ten czas może być odczuwalny głód, który później zaniknie. Dlatego proponuję skorygować jadłospis do podanych przeze mnie ilości i zmusić się do wytrzymania kilkunastu dni. Zapijanie wodą nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ powoduje ona tylko rozciąganie żołądka i opóźnia to jego obkurczanie. Niestety zastosowanie się do moich zaleceń będzie wymagało uruchomienia pokładów siły woli, ale myślę, że będzie się to opłacało. Jeżeli istnieje taka możliwość to pomocnym byłoby zastosowanie prądów selektywnych „S” na jamę brzuszną, które w pewnym stopniu zmniejszą łaknienie.

lek. med. Przemysław Pala