(12.02.2013) Choroba Hodgkina czyli ziarnica złośliwa - lek. med. Przemysław Pala

Witam.
Mam 22 lata i od ponad 2 lat bez większej przerwy leczę się na Ziarnicę  złośliwą. Po tak długim czasie leczenia mój organizm nie toleruje go już tak dobrze. Po każdej chemii mam ostry spadek krwinek białych w czasie którego pojawiają się gorączki i infekcje. Często przyjmuje antybiotyki. Pomimo leczenia jego rezultaty nie są zbyt dobre. Przy każdym badaniu PET w ostatnim czasie jedne węzły się zmniejszają, natomiast pojawiają się nowe ogniska. Na początku listopada po badaniu PET ze względu na nowe ogniska planowany na 20 listopada przeszczep szpiku od mojego młodszego brata musieliśmy przełożyć w przyszłość, ponieważ do tego zabiegu konieczna jest uzyskana remisja. Ostatnie doświadczenia związane z chemioterapią skłoniły mnie, aby poszukać dodatkowego sposobu pomocy w wyzdrowieniu. Moja siostra zainteresowała mnie dietą optymalną i wybieram się do którejś z Arkadii by się jej nauczyć i prawidłowo stosować.
Dlatego zwracam się z wielką prośbą do Waszego Ośrodka, lekarzy  optymalnych i innych ludzi doświadczonych w tej diecie, aby odpowiedzieli mi czy żywienie optymalne jest dla mnie dobre? Boje się, żeby sobie nie  zaszkodzić, ale z drugiej strony powoli zaczynam tonąć...  
Dodatkowym problemem może być brak apetytu, który mam od czasu naświetlań na szyję. Nie wiem czy wciskanie w siebie tłustych dań, na które czasem nie mogę patrzeć nie uczyni z mojego życia jeszcze większego dramatu?
Chciałbym zostać przekonany, że wszystkie moje wątpliwości znikną i to jest właściwa droga do wyzdrowienia, lecz proszę o szczerość. Jeszcze raz bardzo proszę by ktoś udzielił mi odpowiedzi na ten list. Jeśli czegoś ważnego nie napisałem proszę pytać a z pewnością udzielę wyczerpującej wypowiedzi.
Z poważaniem Paweł


Szanowny Panie,
ziarnica złośliwa inaczej choroba Hodgkina jest rzadko występującym nowotworem krwi. Choroba ta najczęściej się pojawia w młodym wieku, najczęściej pomiędzy 16 a 34 rokiem życia, choć może występować i w starszym wieku. Ziarnica złośliwa jest nowotworem wywodzącym się z nieprawidłowych limfocytów produkowanych w szpiku kostnym. Ponieważ przez długie lata pochodzenie komórek nie było znane, lekarze określali tę chorobę, jako chorobę Hodgkina- lekarza, który w XIX opisał ja jako pierwszy. Odkąd wiemy, że komórki te to limfocyty, chorobę te zaklasyfikowano do chłoniaków. 

Pierwsze objawy bardzo łatwo pomylić ze zwykłą infekcją, która podobnie jak ten rodzaj nowotworu, może powodować powiększenie węzłów chłonnych w okolicach szyi. Często dopiero wtedy, gdy osiągają one niepokojące rozmiary, chory udaje się po pomoc do lekarza. Prawda jest taka, że nowotwór nie jest najczęstszą przyczyną powiększenia węzłów. Znacznie częściej stan taki pojawia się w zakażeniach bakteryjnych lub wirusowych. Dlatego też na początek lekarze często stosują kurację antybiotykową. Kiedy nie przynosi ona oczekiwanych rezultatów, kieruje się pacjenta na dalszą diagnostykę. Ponieważ choroba postępuje powoli, to zazwyczaj udaje się ją rozpoznać i wdrożyć odpowiednie leczenie, co potwierdza Pana przypadek.

Zazwyczaj stosuje się chemio i radioterapię, co najczęściej przynosi korzystny efekt. Niestety u Pana tak się nie stało i lekarze zdecydowali się na przeszczep szpiku, co jest ostateczną metodą leczenia. Szczęściem dla Pana jest to, że posiada dawcę w rodzinie, co nie zawsze się zdarza. Sam przeszczep nie jest skomplikowany technicznie, ale wymaga spełnienia wielu specyficznych warunków i odpowiedniego zaplecza, co czyni go niejednokrotnie bardzo trudnym do przeprowadzenia. Podstawową koniecznością jest oczywiście osiągnięcie fazy remisji, pozostałe wymogi są kwestią wyposażenia medycznego. Muszę przyznać, że Polska nie odbiega pod tym względem od rozwiniętych krajów europejskich i leczenie jest na tym samym poziomie, ale nigdy nie da się przewidzieć do końca jego skutków. Oczywiście w żaden sposób nie mam zamiaru kwestionować, ani nawet poddawać w wątpliwość metod stosowanych przez onkologów i powinien się Pan stosować do ich zaleceń, ale uważam, że może Pan sobie znacznie pomóc, albo nawet doprowadzić do całkowitego wyleczenia stosując kilka prostych metod opartych na doborze produktów spożywczych.

Dietetyczne podstawy leczenia nowotworów złośliwych są już znane i mają swoje podstawy naukowe.W 1924 roku, niemiecki Noblista Otto Warburg jako pierwszy opublikował swoje obserwacje dotyczące zachowań szybko rozwijających się komórek nowotworowych. W odróżnieniu od zdrowych komórek, które pobierają energię z metabolizującego się cukru i tłuszczu w swoich mitochondriach, komórki rakowe odżywiają się głównie poprzez glikolizę, a mianowicie czerpią energię ze sfermentowanych w cytoplazmie węglowodanów. Warburg wierzył, iż ten metaboliczny zamiennik był przyczyną występowania raka, a swoją teorię, co prawda bez większych sukcesów, próbował przeforsować aż do swojej śmierci w 1970 roku.
Wniosek z badań Warburga jest prosty: jeżeli większość agresywnych komórek rakowych potrzebuje fermentacji cukrów aby się dzielić i rozwijać, należy usunąć wszelkie cukry z diety, a komórki rakowe przestaną się rozprzestrzeniać. Tymczasem, zdrowe komórki powinny poradzić sobie same z głodem cukrowym; posiadają one bowiem zdolność przełączenia się na czerpanie energii z molekuł tłuszczu, zwanych ciałami ketonowymi– głównego źródła energii podczas stosowania diety wysokotłuszczowej. Jest to zdolność, której brakuje większości szybko rozwijającym się i agresywnym komórkom rakowym. Te procesy metaboliczne są już od dawna poznane i akceptowane przez biochemików. O faktach tych pisał wielokrotnie doktor Kwaśniewski i w praktyce wykorzystywał w leczeniu chorób nowotworowych. Co ciekawe badania doktora Warburga są obecnie kontynuowane i są na etapie badań klinicznych. Od początku 2007 roku dwójka pracowników szpitala w Würzburgu, Dr Melanie Schmidt i biolog Ulrike Kämmerer, prowadzą zapisy pacjentów chorych na raka, chętnych poddaniu się innowacyjnemu badaniu klinicznemu. Podczas I fazy testów stosowane jest niecodzienne lekarstwo: tłuszcz. Cały proces polega na stosowaniu przez pacjentów diety ketogennej, która prawie całkowicie eliminuje z jadłospisu węglowodany, dostarczając energię wyłącznie poprzez spożywanie wysokiej jakości olejów roślinnych, takich jak olej z konopi lub siemienia lnianego, oraz białka zawarte w soi i produktach zwierzęcych. Wyniki dotychczasowych obserwacji są zaskakująco korzystne. Oczywiście nie jest to żywienie optymalne, ale jest do niego zbliżone proporcjami. W chorobach nowotworowych doktor Kwaśniewski również zaleca znaczne ograniczenie ilości spożywanych węglowodanów do wystąpienia ciał ketonowych w moczu. W praktyce powinno się spożywać około 0,3-0,5g węglowodanów na kg masy ciała. Taka ilość powinna spowodować pojawienie się lekkiej ketozy. Można ją badać za pomocą specjalnych testów do badania moczu dostępnych w aptekach (nazwa handlowa: Ketodiastix). Są one bardzo proste w użyciu i pokazują wynik, który przelicza się na „krzyżyki”. Przy spożyciu około 30g węglowodanów na dobę badanie moczu powinno wykazywać obecność ciał ketonowych na „++”. Jeżeli będzie to „+++” lub „++++” to należy zwiększyć nieco dobowe spożycie węglowodanów o około 10-15g. Jeżeli ciała ketonowe nie pojawią się to można zmniejszać podaż węglowodanów nawet do 10-15g na dobę. Podstawę diety powinny stanowić białka i tłuszcze zwierzęce tak, aby na 1g białka przypadało około 3g tłuszczu. Takie żywienie znacznie utrudnia rozwój i namnażanie komórek nowotworowych, które nie mogą czerpać energii z tłuszczów.

Z zasadami żywienia optymalnego powinien Pan się szczegółowo zapoznać z książek doktora Kwaśniewskiego. Na początek polecam „Żywienie optymalne”, która to książka w prosty i przejrzysty sposób tłumaczy zasady diety. Oczywiście nie jestem w stanie, ani nie mam zamiaru przekonywać Pana do żywienia optymalnego, ale mogę pana zapewnić, że w żaden sposób ono Panu nie zaszkodzi, a może jedynie pomóc.

Lek. med. Przemysław Pala
Arkadia Lido