(06.05.2013) Zawał, ostrogi i inne problemy - lek. med. Przemysław Pala

Zwracam się do Pana z prośbą o konsultację i poradę.
Jem wg zasad ŻO od VIII 2009, po tym, gdy dopadł mnie I zawał. Leczenie koronaroplastyką choroby niedokrwiennej serca - zawał mięśnia sercowego bez uniesienia odc. ST. Nadciśnienie tętnicze. Stan po udarze mózgu. Ponieważ 5 lat wcześniej doznałem niedokrwiennego udaru i się ze skutków owego dość dokładnie wyciągnąłem, nie poddałem się poszpitalnym zaleceniom kardiologa by prowadzić pasywny tryb życia. Do pracy (biurowej oraz we własnym małym gospodarstwie) wróciłem. Szukając ratunku i informacji poza akademicką medycyną, naczytałem się o diecie dr Kwaśniewskiego. Dla pewności, że ja dobrze rozumiem, pojechałem do Arkadii w Jastrzębiej Górze na tygodniowy pobyt i szkolenie. W tym czasie została zdiagnozowana cukrzyca typ 2. Metformax i coś na obniżenie cholesterolu (nie pamiętam). Do zasad DO stosowałem się dość ściśle, a po pół roku pojechałem do Poznania do lekarza opty, dla konsultacji W tym czasie opanowałem cukrzycę dietą, więc odstawiłem Metformax, nadciśnienie znikło, więc też lek na to odstawiłem. Wyeliminowałem również produkty mleka krowiego ze względu na to, że nie mogłem sobie dać radę z wyrównaniem cukrzycy. Kozie twarogi są o.k. Zrobiłem to na własną rękę, ponieważ moi lekarze są przeciwni zasadom ŻO. I dalej było nieźle ze mną, do kwietnia 2011, kiedy to w szpitalu po godzinie od zakończenia badania koronarograficznego dostałem II zawału. Choroba niedokrwienna serca-zawał mięśnia sercowego z uniesieniem odc. ST. Stan po zawale mięśnia sercowego. Cukrzyca typu 2. Stan po udarze niedokrwiennym mózgu. Znowu leczenie stentami, w domu ciąg dalszy żywienia optymalnego. Po pół roku leczenia chemicznego oraz rehabilitacji kontrolowanym wysiłkiem, wysiłkowa sprawność krążeniowa została zmierzona na MET 10,2. Późnym latem 2011 na palcach i dłoniach skóra tak zcieniała, że popękała. Pomoc klasycznych specjalistów nic nie dała. Poczytałem dr JK i w rezultacie zmniejszyłem ilość białka do 50g/d zachowując proporcję. Dłonie się zaleczyły, choć nie na trwałe. Co jakiś czas drobne spękania i złuszczenia się pokazują. Ponownie pojechałem do opty lekarza do Poznania, zostałem skierowany na prądy selektywne S. Zabiegi przyjąłem bez kłopotów. Ale w listopadzie 2012 pojawiły się kłopoty krążeniowe. Lekarz kardiochirurg w szpitalu od razu chciał koronarografii i koronaroplastyki. Nie zgodziłem się, bo nie było markerów zawałowych w badanej krwi, więc mnie ze szpitala wywalił, a lekarz rodzinny dał zwolnienie, razem na 3 miesiące. Poczytałem dr JK i w rezultacie na te 3 miesiące zmniejszyłem ilość białka do 35g/d. Stan mojego samopoczucia się poprawił na tyle, że na usilne staranie zostałem dopuszczony do pracy. Leczenie chemiczne jak zalecone po szpitalu po II zawale (Nebivol, Prestarium, Plavix, Polokard),z tą zmianą zapisaną przez lekarza rodzinnego, że dodatkowo Diuver, Hygroton, Digosin. Obecnie teoretycznie jem B ok. 50-60 g/d w proporcji 1/3/06. Różnie to bywa.

W tych dniach pojawił się nowy kłopot, zdiagnozowana ostroga piętowa. Pisze Pan, w odpowiedzi na list chorego,o stanie zapalnym przyczepów ścięgien, rozcięgien i mięśni, co do leczenia przyczynowego podając, iż powodem są niedostatki kolagenu, a więc znowu białko. Proszę ocenić załączony jadłospis, w kontekście niedokrwienności serca, mając cukrzycę, udar i te ostrogi w pięcie w tle. Panie doktorze, mam 64 lata, 180 cm wzrostu i ok. 100 kg wagi. Od przestawienia się na ŻO, straciłem około 18 kg, i  od roku utrata wagi się zahamowała. Mam marzenia. Moim celem jest zmniejszenie grubości warstwy złogów cholesterolowych do jak najniższego poziomu. To pozwoli planować życie, obecnie o to trudno. Jak i czym to zmierzyć, że złogi cienieją lub grubieją? Jest gdzieś w kraju jakiś odpowiedni sprzęt i ludzie, którzy to robią?

Czytając Pana odpowiedzi na listy, kilka książek dr Kwaśniewskiego, prawie wszystkie posty na jego forum, jak też na forum p. Jarmołowicza, na kilku innych forum, czytając Miesięcznik Optymalny, widzę, że jest jeszcze wiele do nauczenia się, jak na przykład posty, które są podpisywane Baca, poruszające wpływ rodzaju pożywienia na sterowanie układami sympatycznym i parasympatycznym.

Nie jestem lekarzem, a nie mam dostępu do lekarza optymalnego specjalisty kardiologa. Dlatego zwracam się o pomoc.

Ryszard W.


Szanowny Panie,
z podanego przez Pana opisu choroby wynika, że główną przyczyną problemów zdrowotnych jest miażdżyca tętnic wieńcowych i mózgowych, której powikłaniem są przebyte zawały mięśnia sercowego i mózgu.

Współczesna medycyna nie zna przyczyny rozwoju miażdżycy.
Prof. W. Orłowski w swym VII - tomowym dziele "Nauka o chorobach wewnętrznych" podaje aż 5 sprzecznych ze sobą teorii powstawania miażdżycy, a żadna z nich nie podaje sposobu na uniknięcie lub wyleczenie z tej choroby. Według w/w autora miażdżyca w Polsce rozpoczyna się już po 18 roku życia, z czym oczywiście należy się zgodzić. W początkowym okresie zmiany w naczyniach krwionośnych nie dają objawów i można je wykryć jedynie badaniem sekcyjnym. Wynika z tego, że od początku do wystąpienia u Pana pierwszych objawów musiało upłynąć około 40 lat.
Miażdżyca uważana jest oficjalnie za chorobę nieuleczalną, a powszechnie stosowane leki zmniejszają jedynie objawy, prowadząc często do przyspieszenia jej rozwoju.
Wraz ze stosowanymi lekami zaleca się unikanie tzw. Czynników ryzyka. Ostatnio bardzo dużą wagę przywiązuje się do badania i obniżania poziomu cholesterolu we krwi.
Wysoki poziom cholesterolu uważany jest za jeden z czynników przyspieszających rozwój miażdżycy, choć u połowy chorych jest on w normie lub na jej granicy. Panuje powszechne przekonanie, że cholesterol zawarty we krwi wywołuje miażdżycę. Jak do tej pory w żadnej z publikacji medycznych nie spotkałem się z takim stwierdzeniem - można je spotkać w reklamach telewizyjnych lub przeczytać w kobiecych periodykach. Fachowo pisze się, że wysoki poziom cholesterolu może przyspieszać rozwój miażdżycy. Wiele chorych osób przekonało się, że unikanie tłuszczów zwierzęcych nie powoduje spadku poziomu cholesterolu, a może go nawet podnieść. Aby to wyjaśnić, należy zastanowić się, jakie są losy w organizmie spożywanych przez nas pokarmów, a zwłaszcza zalecanych oficjalnie węglowodanów i zakazywanych tłuszczów, rozpoczynając od przewodu pokarmowego.
Duże cząsteczki tłuszczów w ogóle nie mogą być wchłaniane przez nabłonek jelit, dlatego ulegają one strawieniu do wolnych kwasów tłuszczowych, te za pośrednictwem tzw. białek nośnikowych są przenoszone do wnętrza organizmu  początkowo do chłonki, a dopiero potem do krwi. Kwasy tłuszczowe są gotowym do wykorzystania i bardzo dobrym źródłem energii, dlatego większość tkanek zużywa je w pierwszej kolejności.
Zupełnie inny jest metabolizm cukrów.
Ich małe cząsteczki szybko przedostają się do krwioobiegu i prosto z jelit, przez żyłę wrotną, trafiają do wątroby, gdzie następuje przetwarzanie cukrów prostych. Fruktoza jest prawie w całości wykorzystywana do produkcji trójglicerydów. Występująca z nią praktycznie zawsze glukoza powoduje zwiększone wydzielanie insuliny, która przyspiesza ten proces. Z tego powodu wraz z miażdżycą bardzo często występuj cukrzyca typu II, gdyż po pewnym czasie zmniejsza się wrażliwość komórek na insulinę.
Z powyższych faktów jasno wynika, że tłuszcze pokarmowe nie mogą odkładać się w naczyniach, a diety zawierające duże ilości cukrów prostych powodują wzrost poziomu trójglicerydów i cholesterolu LDL. Szybkość wytwarzania tłuszczów w organizmie jest u człowieka regulowana stanem odżywiania i tak przy dużym spożyciu węglowodanów wzrasta, a obniża się wraz ze zwiększeniem podaży tłuszczów.
Przy żywieniu tradycyjnym przyczyną miażdżycy nie są, jak się powszechnie sądzi tłuszcze pokarmowe, lecz spożywane wraz z nimi węglowodany. Najlepsze warunki do powstawania tzw. blaszek miażdżycowych zachodzą, gdy ilość energii pozyskiwana z tłuszczów i cukrów jest równa i wynosi po około 45%. Przy takim odżywianiu wolne kwasy tłuszczowe zaspakajają zapotrzebowanie na energię, natomiast cukry proste są przetwarzane na cholesterol w ścianach tętnic i tam odkładają się utrudniając przepływ krwi i prowadzą do niedotlenienia tkanek. Jest to główny, choć nie jedyny, czynnik powstawania miażdżycy.
Proces ten jest uważany za nieodwracalny, co kłóci się z podstawowym prawem chemicznym, które mówi, że każda reakcja może przebiegać dwukierunkowo. Przechodząc na żywienie optymalne mamy do czynienia właśnie z odwróceniem procesów miażdżycowych.
Czas ustępowania miażdżycy trwa zwykle od kilku miesięcy do 3
a wyjątkowo 5 lat, co zależy głównie od stopnia zaawansowania choroby.
Pewne objawy jednak ustępują znacznie szybciej, ponieważ poprawia się zaopatrzenie w produkty odżywcze i spada zapotrzebowanie na tlen..
Dodatkowo stosując prądy selektywne można osiągnąć niespotykane we współczesnej medycynie efekty. Niestety tętnice całkowicie zamknięte przez złogi cholesterolu ulegają zwapnieniu i udrożnić można je jedynie mechanicznie.

W Pana przypadku żywienie optymalne nie przyniosło jednak tak spektakularnych efektów. Jak wspomniałem miażdżyca cofa się powoli i do czasu jej wyleczenia mogą niestety pojawiać się powikłania w postaci zatorów tętniczych i wtedy konieczna staje się interwencja kardiologiczna, czyli wszczepienie stentów. Aby ocenić stan naczyń krwionośnych sera wykonuje się właśnie koronarografię, ale jest to metoda inwazyjna i spotyka się czasem powikłania. Lepiej i bezpieczniej jest wykonać zdjęcie dna oka, na którym widoczne są naczynia i można ocenić ich stan. Podobne badanie wykonuje się po 6-12 miesiącach i obiektywnie ocenia się czy choroba postępuje, czy się cofa. Uważam, że powinien Pan dalej stosować żywienie optymalne, które przyczynowo leczy miażdżycę, ale proces ten jest powolny. Pana waga jest w zasadzie prawidłowa, jednak może Pan stracić jeszcze kilka kilogramów.

W przedstawionym jadłospisie wydaje się być jednak zbyt mało białka. Zjada Pan go poniżej 50g na dobę, a jest to ilość niewystarczająca. Problemy ze skórą na rękach na pewno nie były spowodowane jego zbyt dużą podażą. Bardziej prawdopodobne jest uczulenie ja barwniki lub metal. Często takie objawy wywołuje np farba drukarska lub nikiel. Niekiedy objawy skórne występują przy grzybicy, ale trudno mi to ocenić jeżeli nie widziałem tych zmian.

Jeżeli chodzi o ostrogę piętową to z jej wyleczeniem nie powinno byś większego problemu. „Ostrogi piętowe” to problem, z którym bardzo często spotykam się jako ortopeda. Określeniem tym nazywa się niewielkie narośli kostne lokalizujące się na guzie piętowym. Są one widoczne na zdjęcia rentgenowskich i mają kształt niewielkich haczyków przyczepionych do dolnej części guza piętowego tak, że stanowią jego najniższą część w punkcie podparcia stopy. W związku z tym miejsce to poddane jest największym obciążeniom i logicznym wydaje się, że obecność takiej wyrośli powinna dawać dolegliwości bólowe w czasie chodzenia. Taka opinia panowała kiedyś powszechnie wśród ortopedów i radiologów. W ostatnich dziesięcioleciach dostępność diagnostyki radiologicznej znacznie wzrosła i „ostrogi piętowe” wykrywane były przypadkowo u pacjentów po badaniach związanych z przebytymi urazami. Okazało się, że większość pacjentów, u których stwierdzano owe narośli nigdy wcześniej nie zgłaszała związanych z nimi dolegliwości bólowych.  Obecnie wiadomo, że ostrogi nie są chorobą, tylko naturalnym procesem wapnienia przyczepów włóknistych, który można zaobserwować u bardzo wielu ludzi. Dotyczy on miejsc, w których włókna kolagenowe rozcięgien i ścięgien łączą się z kościami.  W tym przypadku chodzi o przyczep rozcięgna podeszwowego stopy, który lokalizuje się u podstawy guza piętowego. Do dzisiaj zdarza się, że pacjent zgłasza się do lekarza z bólami pięty i ma wykonywane zdjęcie rentgenowskie, na którym widoczna jest „ostroga piętowa”, co nasuwa podejrzenie jej patologicznego charakteru. W rzeczywistości przyczyną dolegliwości nie jest sama narośl, ale zapalenie rozcięgna piętowego. Może ono wystąpić niezależnie od „ostrogi” i jest spowodowane najczęściej przeciążeniem lub nawracającymi urazami. Osobiście często obserwuję rozwój podobnych dolegliwości u osób wykonujących stojącą pracę, ale nie uznaję tego za regułę.

Uważam, że na zapalenie rozcięgien podatni są ludzie, którzy mają mniejszą wytrzymałość włókien kolagenowych budujących aparat więzadłowy. Jeżeli dołożymy do tego nadmierne przeciążenie to dochodzi do rozwoju procesu zapalnego, charakteryzującego się silnymi bólami pięt. Początkowo dolegliwości występują w czasie chodzenia, po pewnym czasie stają się ciągłe i nie ustępują nawet na noc. Dawniej zalecano pacjentom wycinanie otworów we wkładkach do butów pod ostrogą w celu odciążenia, co jednak okazywało się nieskuteczne. Obecnie w leczeniu zapalenia rozścięgna piętowego zaleca się fizykoterapię, niesterydowe leki przeciwzapalne oraz podaje się miejscowo zastrzyki sterydowe. Według mnie największą skuteczność posiadają iniekcje z Dipropchosu, które nawet po jednej dawce mogą spowodować ustąpienie dolegliwości. Naturalnie żadna terapia nie jest w 100% i nie daje gwarancji na trwałe wyleczenie. Jeżeli obciążenie aparatu ścięgnistego jest większe niż jego wytrzymałość, to można spodziewać się nawrotów choroby i wtedy zazwyczaj skuteczne jest operacyjne przecięcie rozścięgna. Prawidłowe odżywianie bogate w kolagen daje możliwość wzmocnienia więzadeł, co zmniejsza ryzyko wystąpienia ich zapalenia. Przy żywieniu optymalnym mamy zazwyczaj wystarczającą ilość białek kolagenowych w diecie, co zwiększa elastyczność włókien kolagenowych i redukuje ryzyko ich naderwania. Ścięgna i więzadła zbudowane są z tzw. kolagenu typu I, nieco innego niż ten, który tworzy chrząstki (typ II). Występuje on w pokarmach mięsnych, ale jest bardzo słabo przyswajalny, dlatego produkty kolagenowe powinno się poddawać obróbce termicznej bardzo długo, nawet do 4 godzin, aby mogły być strawione w przewodzie pokarmowym. Samo spożycie nie musi być duże, wystarczy kilka gramów kolagenu dziennie, ale liczy się systematyczność, czyli powinno się go jadać codziennie.

Reasumując uważam, że powinien Pan zwiększyć spożycie białka do około 60-70g i jadać około50g węglowodanów. Ilość zjadanego tłuszczu jest w zasadzie prawidłowa, ale jeżeli chce Pan jeszcze utracić nieco na wadze to należy ograniczyć tłuszcze do około 150g na dobę. Jeżeli odczuwa Pan obecnie jeszcze jakieś dolegliwości to można oczywiście zastosować prądy selektywne, jednak byłbym bardzo ostrożny prądami S. W przypadku miażdżycy praktycznie zawsze stosujemy zabiegi PS, ale być może przyczyna ich zastosowania była jakaś inna, tego nie wiem. Na razie nie mogę się wypowiedzieć co do konieczności pobierania przez Pana leków ponieważ Pana nie badałem, jednak część z nich jest prawdopodobnie zbędna, ponieważ są to leki obniżające ciśnienie. Korektę terapii może dokonać lekarz dopiero po osobistym kontakcie z pacjentem.

lek. med. Przemysław Pala
Arkadia Lido

  • phoca_thumb_l_88.jpg
  • phoca_thumb_l_89.jpg
  • phoca_thumb_l_94.jpg
  • phoca_thumb_l_96.jpg
  • phoca_thumb_l_98.jpg
  • phoca_thumb_l_99.jpg
  • phoca_thumb_l_129.jpg
  • phoca_thumb_l_133.jpg
  • phoca_thumb_l_134.jpg
  • phoca_thumb_l_137.jpg
  • phoca_thumb_l_138.jpg
  • phoca_thumb_l_143.jpg
  • phoca_thumb_l_144.jpg
  • phoca_thumb_l_147.jpg
  • phoca_thumb_l_162.jpg
  • phoca_thumb_l_163.jpg
  • phoca_thumb_l_178.jpg
  • phoca_thumb_l_180.jpg
  • phoca_thumb_m_88.jpg
  • phoca_thumb_m_89.jpg
Nasz ośrodek jest upoważniony do organizowania turnusów rehabilitacyjnych z dofinansowaniem z MOPS lub PFRON.

PFRON

 

Kontakt z Nami

Akademia Zdrowia ArkadiaLido
ul. Derdowskiego 8
84-104 Jastrzębia Góra

telefon: 587744593 lub 586749714

fax: 587279874

e-mail: arkadialido@op.pl


Formularz kontaktowy

Mapa dojazdu